piątek, 24 kwietnia 2015

Roz. 7. Wszyscy, tylko nie on.

To było zdecydowanie głupie posunięcie z mojej strony. Poprosiłam Go o jakieś głupie zdjęcie? No brawa dla mnie. Cóż ja jednak mogę za to, że zawsze tak sobie to spotkanie wyobrażałam. Michał oczywiście zgodził się z uśmiechem na twarzy. Zdjęcie wyszło naprawdę nieźle, jak na jakoś mojego telefonu.
- Dzięki, Michał. Przepraszam, że Cię męczę takimi przyziemnymi sprawami jak głupie zdjęcie, ale w końcu jestem twoją fanką i nie wybaczyłabym sobie tego, gdybym go z tobą nie miała.- Powiedziałam to z prędkością światła, więc trudno się dziwić, że zabrakło mi tchu.
Michał zaczął się śmiać.
- Haha uważaj, bo się zaraz udusisz. Haha spokojnie, nie denerwuj się sprawami, które kompletnie mi nie przeszkadzają. Właściwie to bardzo mi miło, że mam z taką artystką zdjęcie. - Wyszczerzył do mnie zęby.
- Jaką artystką? Widzisz tu jakąś?
- Czekaj, czekaj niech poszukam. - Zaczął się rozglądać dookoła, po czym spojrzał na mnie.- A no tak! Jedna stoi przede mną.
Zaczęliśmy się śmiać. Chyba pęknie mi brzuch przy nim.
- Dobrze, więc co teraz? - spytałam.
- Myślę, że będziemy musieli w końcu stąd wyjść, bo pomyślą, że się rozpłynęliśmy. Choć muszę przyznać, że jeszcze nie mam ochoty stąd iść. - Mówiąc to rzucił się na czerwoną kanapę, której muszę się przyznać, wcześniej nie zauważyłam.
Stałam, patrząc się na niego i walcząc z decyzją czy usiąść obok niego, czy jednak wolę postać.
- Coś się stało? Źle wyglądam? - spytał, uśmiechając się ironicznie.
Zdałam sobie sprawę, że przez dobre 2 minuty gapiłam się na niego, jak idiotka. Poczułam jak czerwone wypieki robią mi się na twarzy, z zawstydzenia.
- Usiądź, przecież nie będziesz tak stać, kiedy ja tu wypoczywam w najlepsze.
Bez słowa usiadłam obok. Nastała cisza. Chyba żadne z nas nie miało pomysłu na to, co powiedzieć. Z za drzwi dało się słyszeć tłum ludzi. Naprawdę, nie miałam ochoty wychodzić w ten tłok. Zastanawiało mnie tylko, co robią dziewczyny i czy nie martwią się o mnie, Mam nadzieję, że znalazły sobie towarzystwo. W głowie stanął mi obraz Sabiny z Jasiem, Iwony z Rezim oraz Heli z całą resztą ekipy. Sama jeszcze nie mogę uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę.
- No więc... Yyyy. Może opowiesz mi coś o sobie?- Z zamyślenia wyrwał mnie Michał.
- Coś o mnie? Nie sądzę, bym była jakąś ciekawą osobą. Właściwie to nawet nie wiem, czy mam co opowiadać. -  stwierdziłam.
- Ej no coś ty. Każdy ma swoją historię. A ja chciałbym się czegoś dowiedzieć o dziewczynie, która będzie mnie maltretować przez najbliższy weekend. - Mówił żartobliwie, zero złośliwości. Do głowy przyszła mi myśl, że ktoś inny mógłby się obrazić. Ja jednak znałam dobrze, tego Pana obok, a przynajmniej tak mi się wydawało.
- No cóż, mówienie o sobie nigdy nie było moim ulubionym zadaniem. - uśmiechnęłam się do niego.
Ułożył się wygodniej i powiedział:
- Zamieniam się w słuch.
Utkwił we mnie te swoje cudne oczy. Zaczęłam mówić:
- Jak już zdążyłeś zauważyć nazywam się Sonia i mieszkam w Wodzisławiu. - Tu spojrzał na mnie ironicznie, ale słuchał dalej. - Jestem dość dziwną osobą, w sumie to aspołeczną. A przynajmniej zazwyczaj taka jestem. Dziś przeszłam samą siebie i nadal nie wierzę w to, że w ogóle wyszłam na tą scenę. Mam kilku sprawdzonych przyjaciół i tego się trzymam. Nawet jeśli chciałabym poznać nowych ludzi, to zwyczajnie nie mam odwagi, żeby podejść. Dziewczyny i inni powtarzają mi, że jestem odważna, ale czy ja wiem? Co to za odwaga skoro mogę zrobić wszystko, zwłaszcza jeśli chodzi o coś dla mnie ważnego, ale nie potrafię do kogoś podejść? Nie mam pojęcia. Chyba jestem dobrą przyjaciółką, przynajmniej tak mi się wydaje. Jeśli chodzi o zainteresowania to jeżdżę konno. Ogółem kocham zwierzęta. Nie śmiej się. Prawda jest taka, że wolę je 100 razy bardziej niż samych ludzi. One nigdy mnie nie skrzywdziły. Mam psa, Lucy. Dwa konie na których najbardziej mi zależy, nazywają się Estyma i Wendy. Kiedyś był jeszcze trzeci, ale to stare dzieje. Uwielbiam czytać. Za niektórymi seriami i filmami szaleję. W wolnych chwilach oglądam Youtuberów i myślę, że już wiesz kto jest moim ulubionym. - Mówiąc to spuściłam wzrok.- A i jeszcze muzyka. Zawsze ją uwielbiałam, ale dopiero od miesiąca zajmuję się tym na poważnie. Wcześniej nie miałam głosu. Po tym wypadku, jednak wszystko się zmieniło..Ech.
Głos mi się załamał. Musiałam walczyć ze sobą, żeby nie dać po sobie poznać, że powstrzymuję płacz. Właściwie to nie mam pojęcia jakim cudem tak się przed nim otworzyłam. Siedzę tu z nim maximum 30 min. a już powiedziałam mu o tym. Dlaczego przy nim moje emocje tak wariują?
- Sonia? Wszystko w porządku? Sonia, słyszysz mnie? - mówił zaniepokojonym głosem.
Spojrzałam na niego, ukradkiem wycierając łzy.
- Tak, tak, wszystko okej. - spróbowałam się uśmiechnąć, ale marnie mi to wyszło.
- Dobrze.. Eee nie chcę być wścibski, ale mogę spytać, co to za wypadek? Co się stało? Ktoś ci coś zrobił? - W jego oczach było coś innego. Jakby gniew. Jego ręce zacisnęły się w pięści.
Już miałam powiedzieć mu coś wymijającego, kiedy uratował mnie Jasiek.
- Tu jesteście!-krzyknął wpadając przez drzwi.- Naprawdę, tak długo tu siedzicie? Szukamy was od 10 minut. - Spojrzał na mnie i na Michała. Chyba wyczuł, że wpadł w nie najlepszym momencie, ale ja wstałam.
- Spokojnie, jak widzisz nic nam nie jest.- uśmiechnęłam się do Michała, a on podchwycił moją grę. Jeśli mamy wrócić do tej rozmowy to na pewno nie teraz.
- Jasne! Co tam stary? - przybił piątkę Jaśkowi. - Wychodzimy?
- Tak. - odparłam.
Wychodząc wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia.
- Dziewczyny już się o Ciebie martwiły, Sonia. - Powiedział Jaś. - Mówiłem im, że jesteś w dobrych rękach, ale nie chciały mnie słuchać. - Uśmiechnął się szeroko do Michała.
- Idziemy oddać Sonię, dziewczynom. My musimy zaraz porozdawać parę autografów.
Multiemu chyba nie za bardzo się to spodobało, ale zrobił dobrą minę do złej gry.
Na końcu korytarza zobaczyłam dziewczyny. Rozglądały się nerwowo. Kiedy mnie zobaczyły odetchnęły z ulgą.
-  Sonia! Gdzieś ty była! - krzyknęły jednocześnie.
Michał podszedł bliżej mnie.
- Była ze mną. Przepraszam, że na tak długo wam ją zabrałem. - szczerzył się do nich ironicznie.
Dziewczyny spojrzały na mnie znacząco. Chyba zaraz zostanę przepytana z wszystkiego, a nie miała na to wielkiej ochoty. Było mi tak cholernie miło, że Michał tu był.
- Po naszym spotkaniu zapraszamy was do KFC! - oznajmił Jasiek.
- Jestem za. - Powiedział Michał, nachylając się do mnie. - Im więcej czasu z Tobą spędzę, tym lepiej.
Nogi się pode mną ugięły. Słowo daję, dziewczyny musiały mnie łapać.
- Ejejej uważaj mi tu! - powiedziała Iwona, śmiejąc się.
Wszystko byłoby jak w bajce gdyby nie Ona.
- Sonia! Królowo idiotek! Nie śmiej się tak. Za chwilę nie będzie ci do śmiechu. - Oznajmiła nasza królowa piękności.
Właściwie nie zauważyłam nawet kiedy podeszła. Zdecydowanie przeraziła mnie tym.
- Czego chcesz Paulina? -  powiedział Jasiek.
- Nie z Tobą gadam. Michał! Naprawdę nie mogłeś gorzej wybrać, ale wybaczę ci to.
- O co ci chodzi? - powiedział Michał, starając się opanować.
- O to, że wiem, dlaczego twoja, Sonia umie śpiewać! Gdyby nie jeden człowiek, nigdy by tego nie umiała!
Zamarłam. Skąd mogłaby wiedzieć?
- O czym ty mówisz?!- krzyknął Michał, spoglądając ukradkiem na mnie.
Byłam przerażona.
- Mam niespodziankę, dla naszej Sonii. Jest to coś co jej się chyba nie spodoba. A raczej ktoś.- Pokazała coś gestem.
Podążyłam za jej wzrokiem. Coś, a raczej ktoś, jak to powiedziała nasza supernowa, szedł w moim kierunku. Nie! To nie może być On! Spanikowałam. Chciałam uciekać, byle jak najdalej od nich, od niego. Rozejrzałam się na boki. Ludzie utworzyli naokoło nas koło. Nie miałam gdzie uciec. Dziewczyny stały jak wryte. Nie mogłam teraz na nie liczyć. To moja walka i zdawałam sobie z tego sprawę. Michał stał zdezorientowany. Stanął lekko przede mną, chcąc mnie osłonić.
- Sonia?! Kto to jest?
Łzy napłynęły mi do oczu. Paulina miała triumfujący wyraz twarzy.
- To? Mój koszmar senny.
- Koszmar senny? Dzięki temu człowiekowi umiesz to co umiesz! - powiedziała, z wyraźną satysfakcją Paulina.
- Tego nawet nie da się nazwać człowiekiem! - Krzyknęłam przez łzy.
Wyszłam przed Michała. On był już tak blisko. Muszę stanąć z nim twarzą w twarz. Stanął może trochę ponad metr przede mną. Patrzył na mnie z tym ohydnym uśmieszkiem i jakby nigdy nic powiedział:
- Cześć Sonia! Dawno się nie widzieliśmy, co? Chyba z jakiś miesiąc. Zdążyłem się stęsknić.

Dziękuję za uwagę :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Roz.6. To jest chyba sen.

Czułem się tak dobrze. Nie potrafię tego opisać. Przytulałem już mnóstwo dziewczyn, nawet całe mnóstwo. Bycie youtuberem to takie życie. Nigdy jednak nie czułem czegoś takiego, przytulając jakąś dziewczynę. Ile czasu już minęło? Może minuta? Może dwie? A może z pięć? Nie dbałem o to. Liczyło się tylko to, że Sonia jest blisko. Byłem w pełni świadomy, że dopiero co poznałem tą dziewczynę, ale nie potrafiłem jej puścić. Te przytulenie pomogło mi zapomnieć o rzeczywistości, o moich lękach i całej masie ludzi, która była za drzwiami.
PERSPEKTYWA SONII.
To jest chyba sen. Czuję się tak niesamowicie. Wiecie jakie to uczucie, kiedy spełniają się wam marzenia? Kiedy sami je wywalczyliście i kiedy czujecie się w końcu kimś? Jeśli tak, to dodajcie do tego jeszcze ze 100 takich uczuć, to może poczujecie to co ja, wtedy gdy Go przytulałam. A może, jednak tylko mi się to śni? Przytuliłam mocniej Michała. Nie wiem czemu. Zrobiłam to odruchowo, żeby sprawdzić czy to się dzieje naprawdę. O dziwo on też przytulił mnie mocniej. Spojrzałam na niego. Jego oczy były półprzymknięte. Kiedy poczuł, że na niego patrzę, też na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Jak dobrze znałam ten uśmiech z filmików, a teraz był tu, obok. Raz jeszcze wtuliłam w niego głowę. Poczułam bicie jego serca. Pik, Pik, Pik. Wyobraziłam sobie, że biło dla mnie. Ten raz mogłam sobie pozwolić. W tym momencie przytulił mnie tak mocno, jakby chciał zmiażdżyć mi żebra. Usłyszałam jego śmiech. A więc tak się chce bawić? Przytuliłam go najmocniej jak umiałam, ale bądźmy szczerzy po wypadku, nie miałam już tyle werwy co wcześniej. Zaczęłam się śmiać, razem z nim.
- Jak mnie zaraz nie puścisz to pękną mi żebra. - powiedziałam śmiejąc się.
- A jesteś pewna, że chcesz żebym Cię puścił? Haha mi tak pasuje.
- Łatwo mówić jak ma się tyle siły Haha - zaskoczył mnie tymi słowami.
Poczułam, że powoli zaczął mnie wypuszczać z uścisku. Kiedy mnie puścił, spojrzeliśmy sobie w oczy. Po chwili spuścił wzrok. Chyba zrobiło mu się głupio. W sumie poczułam się też trochę żenująco. Zerknęłam na zegarek. Przytulaliśmy się z 10 minut. Nie zdziwię się, jeśli zacznie uważać mnie za wariatkę. Powiedział jednak, że mu się podobało.. Nie wiem co mam myśleć.
- Dobra, więc mów. Czy jest coś co chciałabyś robić w ten nasz super weekend? - Znowu patrzył na mnie tym nieodgadnionym wzrokiem.
- Hmm w sumie to mam pewien pomysł na jeden dzień, ale na resztę jestem zdana na ciebie. - Uśmiechnęłam się szczerze.
- No to może wesołe miasteczko? W Chorzowie jest całkiem znośne. Lubisz coś takiego?
- Jasne! Byłam tam już z kilka razy, ale chyba nigdy mi się nie znudzi.
Spojrzał na mnie jeszcze bardziej ciekawsko.
- Coś się stało? - spytałam.
- Nie, nie nic. - Znów się zawstydził. - Po prostu jesteś pierwszą dziewczyną, która lubi takie zabawy i tak dalej.
- Serio? To musisz poznać więcej moich znajomych, a poznasz więcej takich dziewczyn. Haha na śląsku to wszyscy lubią się zabawić, choć trochę.
- Mieszkasz w Wodzisławiu, prawda? Tam gdzie Remek. Mam nadzieję, że będziemy się częściej spotykać. - Puścił do mnie oczko, śmiejąc się.
- Ja też mam taką nadzieję. - Znów się uśmiechnęłam. Przy nim chyba nie da się nie uśmiechać.
Dobrze, więc coś już mamy. Reszta będzie niespodzianką.
- Niespodzianką? - spytałam.
- Nie lubisz niespodzianek?
- Lubię, ale..
- Nie ufasz mi?
- Wiesz sama nie wierzę, że to mówię, ale ufam.
- Szczerze? To ja tobie też. Wiem, że dopiero cię poznałem, ale czuję się jakbym znał cię od lat.- powiedział całkiem poważnie.
-Witaj w moim świecie.
Zapadła cisza. Patrzyliśmy się sobie prosto w oczy. Były tak inne. Idealne.
- A więc teraz moje kolejne życzenie! - powiedziałam.
- Jakie? - uśmiechnął się.
- Chcę zdjęcie z tobą. Haha.

Przepraszam, że tak długo nie było. Nie miałam weny. Wiem, że rozdział taki nijaki, ale będzie ciekawiej uwierzcie mi :3

sobota, 4 kwietnia 2015

Roz.5- Witamy w raju.

Rozległy się brawa, a ja nie widziałam nic innego tylko jego oczy. Kiedy chwycił mnie za dłoń dostałam gęsiej skórki. Nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Rzuciłam ostatnie spojrzenie na Michała, jego twarz była tak blisko. Zawstydziłam się i spojrzałam na czubki swoich butów.
PERSPEKTYWA MICHAŁA.
Jest taka urocza gdy się wstydzi. Właściwie to nie wiem dlaczego. Dała najlepszy występ jaki w życiu widziałem. W życiu nie pomyślałbym, że ma taki głos. A teraz? Stoję tu z nią, na scenie, trzymam ją za dłoń i patrzę na nią. Chyba posunąłem się nieco za daleko. Bałem się, że mnie odrzuci, że wyrwie rękę. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy odwzajemniła uścisk. Dobrze, że Jaś przemówił mi do rozumu. Pierwszy raz dziewczyna wywołała we mnie takie emocje. Do jasnej cholery przecież ja nienawidzę być na scenie. A teraz stoję tu i nie mogę się na nią napatrzeć. Jestem żałosny. Okazuję jej moje emocje na oczach tylu ludzi, jednak nie potrafiłem puścić jej dłoni. Chciałem się tym nacieszyć ile mogę. Nie mam pojęcia czy po tym wszystkim da mi się jeszcze dotknąć. Spojrzała na mnie. Jej oczy są tak inne. Ni to niebieski ni zielony. Tak przyciągające. Chciałem ją przytulić i jestem pewny, że gdyby nie ten idiota, na pewno bym to zrobił.
- Woooow! Brawa dla Soni! Ta dziewczyna to ma głos. Ekhm ekhm Michał już wystarczy haha. Chyba już wiemy kto jest zwyciężczynią.
Zrobiło mi się głupio i momentalnie puściłem rękę Soni. Mam nadzieję, że nie zbyt gwałtownie. Co za idiota, jeśli przez niego zrobię coś nie tak to go zabiję.
W tym momencie wkroczyła ta, o której muszę się przyznać, całkiem zapomniałem.
- Dziękuję! Dziękuję Michał ! Wiadomo, że ja wygrałam! - odezwała się Paulina.
Nie no, ta dziewczyna jest niemożliwa. Spojrzałem na Sonie. Była tak samo oburzona, ale też zauważyłem w niej smutek. Czyżby boi się, że jej nie wybiorę?
- Tak, Paulina byłaś super, ale to Michał decyduje.- Pierwszy raz idiota, powiedział coś od rzeczy.
- Ale wiadomo, że Multi wybierze mnie! Prawda? Przecież wiesz, że ze mną będziesz miał się najlepiej.- mówiąc to zarzuciła mi ręce na szyję.
Nie tego było za wiele. Spojrzałem na Sonie. Zabolało ją to. Nie, nie pozwolę jej krzywdzić.
- Paulina puść mnie.- powiedziałem stanowczo.
- Multi ale dlaczego? No chyba nie powiesz mi, że zastanawiasz się nad tą małą pi*dą, która umie się tylko wydzierać do mikrofonu!
Teraz to przesadziła. Ludzie zaczęli buczeć. Sama skazała się na przegraną i pośmiewisko. Chciałem uśmiechnąć się do Soni, ale ona miała łzy w oczach, zerknęła tylko na mnie po czym odwróciła się i ruszyła w kierunku wyjścia. Nie! Co ja mam zrobić? Zerknąłem na przyjaciół. Jasiek i reszta próbowała powstrzymać dziewczyny przed wtargnięciem na scenę. Remek spojrzał na mnie błagającym wzrokiem. Nie mogę dać tak Soni odejść. Wyrwałem mikrofon organizatorowi i krzyknąłem.
- Podjąłem już decyzję! - jednak Sonia nawet się nie obejrzała. Jeszcze bardziej skuliła się w sobie kiedy Paulina rzuciła się na mnie po raz drugi.
- Wiedziałam, że dobrze wybierzesz!
Nie wytrzymałem. Widownia zaczęła buczeć ze zdwojoną siłą.
- Paulina puść mnie! Nie rozumiesz?! Wybrałem Sonię! Nie ciebie! Wbij to sobie do tej pustej głowy!- Krzyknąłem z całą złością jaka się we mnie zgromadziła. Paulina puściła mnie. Po chwili ciszy ludzie zaczęli klaskać. A ja powiedziałem już spokojniej.
- Wybieram Sonię. W życiu nie słyszałem by ktoś śpiewał lepiej. - Spojrzałem na Sonię.
Odwróciła się do mnie. Miała łzy w oczach. Była zaskoczona, ale powoli chyba docierało do niej to co się stało. Uśmiechnęła się. Ruszyła w moim kierunku, a ja nie mogłem przestać się uśmiechać.
Ludzie zaczęli wiwatować. Spojrzałem na chłopaków. Wskazywali kciuk do góry, znak, że są ze mnie zadowoleni. Ja sam byłem z siebie dumny. Kiedy Sonia była już bliżej odezwał się organizator.
- A więc, skoro mamy już zwyciężczynię, to zapraszamy Michała i Sonię do pokoju za sceną, żeby omówili swój wspólny weekend! - Uśmiechnął się do Soni, a mnie poklepał po plecach z uznaniem.
- Dziękuję. - powiedziałem.
Ruszyłem do Soni. Wziąłem ją za rękę, była zaskoczona tym gestem. Zabrałem ją do słynnego pokoiku za sceną. Zamknąłem za sobą drzwi. Puściłem Sonię. A więc teraz ta niezręczna chwila, kiedy zostajesz z dziewczyną sam i nie wiesz co zrobić. Zrobiłem to co umiałem najlepiej. Zrobiłem z siebie debila. Podeszłem, zrobiłem jakąś głupią minę i z uśmiechem powiedziałem.
- Cześć, jestem Michał. A ty to Sonia, która wygrała ze mną weekend. Szczerze? Nie mogłem sobie wymarzyć lepszej towarzyszki. Więc? Co chcesz robić? - śmiałem się przy tym jak głupi.
Ona uśmiechnęła się. Był to chyba najpiękniejszy uśmiech jaki widziałem. Wtedy zadała najpiękniejsze pytanie jakie mogła mi zadać.
- Ekhm, Michał? Mogę cię przytulić?- Spuściła wzrok.
Byłem tak zaskoczony, że wykrztusiłem tylko:
- Jasne..
Nic nie odpowiedziała, tylko podeszła do mnie, spojrzała mi w oczy po czym przytuli się do mnie. Odwzajemniłem uścisk i całkowicie odpłynąłem..


Dziękuję za uwagę :)