To było zdecydowanie głupie posunięcie z mojej strony. Poprosiłam Go o jakieś głupie zdjęcie? No brawa dla mnie. Cóż ja jednak mogę za to, że zawsze tak sobie to spotkanie wyobrażałam. Michał oczywiście zgodził się z uśmiechem na twarzy. Zdjęcie wyszło naprawdę nieźle, jak na jakoś mojego telefonu.
- Dzięki, Michał. Przepraszam, że Cię męczę takimi przyziemnymi sprawami jak głupie zdjęcie, ale w końcu jestem twoją fanką i nie wybaczyłabym sobie tego, gdybym go z tobą nie miała.- Powiedziałam to z prędkością światła, więc trudno się dziwić, że zabrakło mi tchu.
Michał zaczął się śmiać.
- Haha uważaj, bo się zaraz udusisz. Haha spokojnie, nie denerwuj się sprawami, które kompletnie mi nie przeszkadzają. Właściwie to bardzo mi miło, że mam z taką artystką zdjęcie. - Wyszczerzył do mnie zęby.
- Jaką artystką? Widzisz tu jakąś?
- Czekaj, czekaj niech poszukam. - Zaczął się rozglądać dookoła, po czym spojrzał na mnie.- A no tak! Jedna stoi przede mną.
Zaczęliśmy się śmiać. Chyba pęknie mi brzuch przy nim.
- Dobrze, więc co teraz? - spytałam.
- Myślę, że będziemy musieli w końcu stąd wyjść, bo pomyślą, że się rozpłynęliśmy. Choć muszę przyznać, że jeszcze nie mam ochoty stąd iść. - Mówiąc to rzucił się na czerwoną kanapę, której muszę się przyznać, wcześniej nie zauważyłam.
Stałam, patrząc się na niego i walcząc z decyzją czy usiąść obok niego, czy jednak wolę postać.
- Coś się stało? Źle wyglądam? - spytał, uśmiechając się ironicznie.
Zdałam sobie sprawę, że przez dobre 2 minuty gapiłam się na niego, jak idiotka. Poczułam jak czerwone wypieki robią mi się na twarzy, z zawstydzenia.
- Usiądź, przecież nie będziesz tak stać, kiedy ja tu wypoczywam w najlepsze.
Bez słowa usiadłam obok. Nastała cisza. Chyba żadne z nas nie miało pomysłu na to, co powiedzieć. Z za drzwi dało się słyszeć tłum ludzi. Naprawdę, nie miałam ochoty wychodzić w ten tłok. Zastanawiało mnie tylko, co robią dziewczyny i czy nie martwią się o mnie, Mam nadzieję, że znalazły sobie towarzystwo. W głowie stanął mi obraz Sabiny z Jasiem, Iwony z Rezim oraz Heli z całą resztą ekipy. Sama jeszcze nie mogę uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę.
- No więc... Yyyy. Może opowiesz mi coś o sobie?- Z zamyślenia wyrwał mnie Michał.
- Coś o mnie? Nie sądzę, bym była jakąś ciekawą osobą. Właściwie to nawet nie wiem, czy mam co opowiadać. - stwierdziłam.
- Ej no coś ty. Każdy ma swoją historię. A ja chciałbym się czegoś dowiedzieć o dziewczynie, która będzie mnie maltretować przez najbliższy weekend. - Mówił żartobliwie, zero złośliwości. Do głowy przyszła mi myśl, że ktoś inny mógłby się obrazić. Ja jednak znałam dobrze, tego Pana obok, a przynajmniej tak mi się wydawało.
- No cóż, mówienie o sobie nigdy nie było moim ulubionym zadaniem. - uśmiechnęłam się do niego.
Ułożył się wygodniej i powiedział:
- Zamieniam się w słuch.
Utkwił we mnie te swoje cudne oczy. Zaczęłam mówić:
- Jak już zdążyłeś zauważyć nazywam się Sonia i mieszkam w Wodzisławiu. - Tu spojrzał na mnie ironicznie, ale słuchał dalej. - Jestem dość dziwną osobą, w sumie to aspołeczną. A przynajmniej zazwyczaj taka jestem. Dziś przeszłam samą siebie i nadal nie wierzę w to, że w ogóle wyszłam na tą scenę. Mam kilku sprawdzonych przyjaciół i tego się trzymam. Nawet jeśli chciałabym poznać nowych ludzi, to zwyczajnie nie mam odwagi, żeby podejść. Dziewczyny i inni powtarzają mi, że jestem odważna, ale czy ja wiem? Co to za odwaga skoro mogę zrobić wszystko, zwłaszcza jeśli chodzi o coś dla mnie ważnego, ale nie potrafię do kogoś podejść? Nie mam pojęcia. Chyba jestem dobrą przyjaciółką, przynajmniej tak mi się wydaje. Jeśli chodzi o zainteresowania to jeżdżę konno. Ogółem kocham zwierzęta. Nie śmiej się. Prawda jest taka, że wolę je 100 razy bardziej niż samych ludzi. One nigdy mnie nie skrzywdziły. Mam psa, Lucy. Dwa konie na których najbardziej mi zależy, nazywają się Estyma i Wendy. Kiedyś był jeszcze trzeci, ale to stare dzieje. Uwielbiam czytać. Za niektórymi seriami i filmami szaleję. W wolnych chwilach oglądam Youtuberów i myślę, że już wiesz kto jest moim ulubionym. - Mówiąc to spuściłam wzrok.- A i jeszcze muzyka. Zawsze ją uwielbiałam, ale dopiero od miesiąca zajmuję się tym na poważnie. Wcześniej nie miałam głosu. Po tym wypadku, jednak wszystko się zmieniło..Ech.
Głos mi się załamał. Musiałam walczyć ze sobą, żeby nie dać po sobie poznać, że powstrzymuję płacz. Właściwie to nie mam pojęcia jakim cudem tak się przed nim otworzyłam. Siedzę tu z nim maximum 30 min. a już powiedziałam mu o tym. Dlaczego przy nim moje emocje tak wariują?
- Sonia? Wszystko w porządku? Sonia, słyszysz mnie? - mówił zaniepokojonym głosem.
Spojrzałam na niego, ukradkiem wycierając łzy.
- Tak, tak, wszystko okej. - spróbowałam się uśmiechnąć, ale marnie mi to wyszło.
- Dobrze.. Eee nie chcę być wścibski, ale mogę spytać, co to za wypadek? Co się stało? Ktoś ci coś zrobił? - W jego oczach było coś innego. Jakby gniew. Jego ręce zacisnęły się w pięści.
Już miałam powiedzieć mu coś wymijającego, kiedy uratował mnie Jasiek.
- Tu jesteście!-krzyknął wpadając przez drzwi.- Naprawdę, tak długo tu siedzicie? Szukamy was od 10 minut. - Spojrzał na mnie i na Michała. Chyba wyczuł, że wpadł w nie najlepszym momencie, ale ja wstałam.
- Spokojnie, jak widzisz nic nam nie jest.- uśmiechnęłam się do Michała, a on podchwycił moją grę. Jeśli mamy wrócić do tej rozmowy to na pewno nie teraz.
- Jasne! Co tam stary? - przybił piątkę Jaśkowi. - Wychodzimy?
- Tak. - odparłam.
Wychodząc wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia.
- Dziewczyny już się o Ciebie martwiły, Sonia. - Powiedział Jaś. - Mówiłem im, że jesteś w dobrych rękach, ale nie chciały mnie słuchać. - Uśmiechnął się szeroko do Michała.
- Idziemy oddać Sonię, dziewczynom. My musimy zaraz porozdawać parę autografów.
Multiemu chyba nie za bardzo się to spodobało, ale zrobił dobrą minę do złej gry.
Na końcu korytarza zobaczyłam dziewczyny. Rozglądały się nerwowo. Kiedy mnie zobaczyły odetchnęły z ulgą.
- Sonia! Gdzieś ty była! - krzyknęły jednocześnie.
Michał podszedł bliżej mnie.
- Była ze mną. Przepraszam, że na tak długo wam ją zabrałem. - szczerzył się do nich ironicznie.
Dziewczyny spojrzały na mnie znacząco. Chyba zaraz zostanę przepytana z wszystkiego, a nie miała na to wielkiej ochoty. Było mi tak cholernie miło, że Michał tu był.
- Po naszym spotkaniu zapraszamy was do KFC! - oznajmił Jasiek.
- Jestem za. - Powiedział Michał, nachylając się do mnie. - Im więcej czasu z Tobą spędzę, tym lepiej.
Nogi się pode mną ugięły. Słowo daję, dziewczyny musiały mnie łapać.
- Ejejej uważaj mi tu! - powiedziała Iwona, śmiejąc się.
Wszystko byłoby jak w bajce gdyby nie Ona.
- Sonia! Królowo idiotek! Nie śmiej się tak. Za chwilę nie będzie ci do śmiechu. - Oznajmiła nasza królowa piękności.
Właściwie nie zauważyłam nawet kiedy podeszła. Zdecydowanie przeraziła mnie tym.
- Czego chcesz Paulina? - powiedział Jasiek.
- Nie z Tobą gadam. Michał! Naprawdę nie mogłeś gorzej wybrać, ale wybaczę ci to.
- O co ci chodzi? - powiedział Michał, starając się opanować.
- O to, że wiem, dlaczego twoja, Sonia umie śpiewać! Gdyby nie jeden człowiek, nigdy by tego nie umiała!
Zamarłam. Skąd mogłaby wiedzieć?
- O czym ty mówisz?!- krzyknął Michał, spoglądając ukradkiem na mnie.
Byłam przerażona.
- Mam niespodziankę, dla naszej Sonii. Jest to coś co jej się chyba nie spodoba. A raczej ktoś.- Pokazała coś gestem.
Podążyłam za jej wzrokiem. Coś, a raczej ktoś, jak to powiedziała nasza supernowa, szedł w moim kierunku. Nie! To nie może być On! Spanikowałam. Chciałam uciekać, byle jak najdalej od nich, od niego. Rozejrzałam się na boki. Ludzie utworzyli naokoło nas koło. Nie miałam gdzie uciec. Dziewczyny stały jak wryte. Nie mogłam teraz na nie liczyć. To moja walka i zdawałam sobie z tego sprawę. Michał stał zdezorientowany. Stanął lekko przede mną, chcąc mnie osłonić.
- Sonia?! Kto to jest?
Łzy napłynęły mi do oczu. Paulina miała triumfujący wyraz twarzy.
- To? Mój koszmar senny.
- Koszmar senny? Dzięki temu człowiekowi umiesz to co umiesz! - powiedziała, z wyraźną satysfakcją Paulina.
- Tego nawet nie da się nazwać człowiekiem! - Krzyknęłam przez łzy.
Wyszłam przed Michała. On był już tak blisko. Muszę stanąć z nim twarzą w twarz. Stanął może trochę ponad metr przede mną. Patrzył na mnie z tym ohydnym uśmieszkiem i jakby nigdy nic powiedział:
- Cześć Sonia! Dawno się nie widzieliśmy, co? Chyba z jakiś miesiąc. Zdążyłem się stęsknić.
Dziękuję za uwagę :)
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Mam nadzieję że pojawi się niedługo. c:
OdpowiedzUsuń