czwartek, 16 kwietnia 2015

Roz.6. To jest chyba sen.

Czułem się tak dobrze. Nie potrafię tego opisać. Przytulałem już mnóstwo dziewczyn, nawet całe mnóstwo. Bycie youtuberem to takie życie. Nigdy jednak nie czułem czegoś takiego, przytulając jakąś dziewczynę. Ile czasu już minęło? Może minuta? Może dwie? A może z pięć? Nie dbałem o to. Liczyło się tylko to, że Sonia jest blisko. Byłem w pełni świadomy, że dopiero co poznałem tą dziewczynę, ale nie potrafiłem jej puścić. Te przytulenie pomogło mi zapomnieć o rzeczywistości, o moich lękach i całej masie ludzi, która była za drzwiami.
PERSPEKTYWA SONII.
To jest chyba sen. Czuję się tak niesamowicie. Wiecie jakie to uczucie, kiedy spełniają się wam marzenia? Kiedy sami je wywalczyliście i kiedy czujecie się w końcu kimś? Jeśli tak, to dodajcie do tego jeszcze ze 100 takich uczuć, to może poczujecie to co ja, wtedy gdy Go przytulałam. A może, jednak tylko mi się to śni? Przytuliłam mocniej Michała. Nie wiem czemu. Zrobiłam to odruchowo, żeby sprawdzić czy to się dzieje naprawdę. O dziwo on też przytulił mnie mocniej. Spojrzałam na niego. Jego oczy były półprzymknięte. Kiedy poczuł, że na niego patrzę, też na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Jak dobrze znałam ten uśmiech z filmików, a teraz był tu, obok. Raz jeszcze wtuliłam w niego głowę. Poczułam bicie jego serca. Pik, Pik, Pik. Wyobraziłam sobie, że biło dla mnie. Ten raz mogłam sobie pozwolić. W tym momencie przytulił mnie tak mocno, jakby chciał zmiażdżyć mi żebra. Usłyszałam jego śmiech. A więc tak się chce bawić? Przytuliłam go najmocniej jak umiałam, ale bądźmy szczerzy po wypadku, nie miałam już tyle werwy co wcześniej. Zaczęłam się śmiać, razem z nim.
- Jak mnie zaraz nie puścisz to pękną mi żebra. - powiedziałam śmiejąc się.
- A jesteś pewna, że chcesz żebym Cię puścił? Haha mi tak pasuje.
- Łatwo mówić jak ma się tyle siły Haha - zaskoczył mnie tymi słowami.
Poczułam, że powoli zaczął mnie wypuszczać z uścisku. Kiedy mnie puścił, spojrzeliśmy sobie w oczy. Po chwili spuścił wzrok. Chyba zrobiło mu się głupio. W sumie poczułam się też trochę żenująco. Zerknęłam na zegarek. Przytulaliśmy się z 10 minut. Nie zdziwię się, jeśli zacznie uważać mnie za wariatkę. Powiedział jednak, że mu się podobało.. Nie wiem co mam myśleć.
- Dobra, więc mów. Czy jest coś co chciałabyś robić w ten nasz super weekend? - Znowu patrzył na mnie tym nieodgadnionym wzrokiem.
- Hmm w sumie to mam pewien pomysł na jeden dzień, ale na resztę jestem zdana na ciebie. - Uśmiechnęłam się szczerze.
- No to może wesołe miasteczko? W Chorzowie jest całkiem znośne. Lubisz coś takiego?
- Jasne! Byłam tam już z kilka razy, ale chyba nigdy mi się nie znudzi.
Spojrzał na mnie jeszcze bardziej ciekawsko.
- Coś się stało? - spytałam.
- Nie, nie nic. - Znów się zawstydził. - Po prostu jesteś pierwszą dziewczyną, która lubi takie zabawy i tak dalej.
- Serio? To musisz poznać więcej moich znajomych, a poznasz więcej takich dziewczyn. Haha na śląsku to wszyscy lubią się zabawić, choć trochę.
- Mieszkasz w Wodzisławiu, prawda? Tam gdzie Remek. Mam nadzieję, że będziemy się częściej spotykać. - Puścił do mnie oczko, śmiejąc się.
- Ja też mam taką nadzieję. - Znów się uśmiechnęłam. Przy nim chyba nie da się nie uśmiechać.
Dobrze, więc coś już mamy. Reszta będzie niespodzianką.
- Niespodzianką? - spytałam.
- Nie lubisz niespodzianek?
- Lubię, ale..
- Nie ufasz mi?
- Wiesz sama nie wierzę, że to mówię, ale ufam.
- Szczerze? To ja tobie też. Wiem, że dopiero cię poznałem, ale czuję się jakbym znał cię od lat.- powiedział całkiem poważnie.
-Witaj w moim świecie.
Zapadła cisza. Patrzyliśmy się sobie prosto w oczy. Były tak inne. Idealne.
- A więc teraz moje kolejne życzenie! - powiedziałam.
- Jakie? - uśmiechnął się.
- Chcę zdjęcie z tobą. Haha.

Przepraszam, że tak długo nie było. Nie miałam weny. Wiem, że rozdział taki nijaki, ale będzie ciekawiej uwierzcie mi :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz