Rozległy się brawa, a ja nie widziałam nic innego tylko jego oczy. Kiedy chwycił mnie za dłoń dostałam gęsiej skórki. Nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Rzuciłam ostatnie spojrzenie na Michała, jego twarz była tak blisko. Zawstydziłam się i spojrzałam na czubki swoich butów.
PERSPEKTYWA MICHAŁA.
Jest taka urocza gdy się wstydzi. Właściwie to nie wiem dlaczego. Dała najlepszy występ jaki w życiu widziałem. W życiu nie pomyślałbym, że ma taki głos. A teraz? Stoję tu z nią, na scenie, trzymam ją za dłoń i patrzę na nią. Chyba posunąłem się nieco za daleko. Bałem się, że mnie odrzuci, że wyrwie rękę. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy odwzajemniła uścisk. Dobrze, że Jaś przemówił mi do rozumu. Pierwszy raz dziewczyna wywołała we mnie takie emocje. Do jasnej cholery przecież ja nienawidzę być na scenie. A teraz stoję tu i nie mogę się na nią napatrzeć. Jestem żałosny. Okazuję jej moje emocje na oczach tylu ludzi, jednak nie potrafiłem puścić jej dłoni. Chciałem się tym nacieszyć ile mogę. Nie mam pojęcia czy po tym wszystkim da mi się jeszcze dotknąć. Spojrzała na mnie. Jej oczy są tak inne. Ni to niebieski ni zielony. Tak przyciągające. Chciałem ją przytulić i jestem pewny, że gdyby nie ten idiota, na pewno bym to zrobił.
- Woooow! Brawa dla Soni! Ta dziewczyna to ma głos. Ekhm ekhm Michał już wystarczy haha. Chyba już wiemy kto jest zwyciężczynią.
Zrobiło mi się głupio i momentalnie puściłem rękę Soni. Mam nadzieję, że nie zbyt gwałtownie. Co za idiota, jeśli przez niego zrobię coś nie tak to go zabiję.
W tym momencie wkroczyła ta, o której muszę się przyznać, całkiem zapomniałem.
- Dziękuję! Dziękuję Michał ! Wiadomo, że ja wygrałam! - odezwała się Paulina.
Nie no, ta dziewczyna jest niemożliwa. Spojrzałem na Sonie. Była tak samo oburzona, ale też zauważyłem w niej smutek. Czyżby boi się, że jej nie wybiorę?
- Tak, Paulina byłaś super, ale to Michał decyduje.- Pierwszy raz idiota, powiedział coś od rzeczy.
- Ale wiadomo, że Multi wybierze mnie! Prawda? Przecież wiesz, że ze mną będziesz miał się najlepiej.- mówiąc to zarzuciła mi ręce na szyję.
Nie tego było za wiele. Spojrzałem na Sonie. Zabolało ją to. Nie, nie pozwolę jej krzywdzić.
- Paulina puść mnie.- powiedziałem stanowczo.
- Multi ale dlaczego? No chyba nie powiesz mi, że zastanawiasz się nad tą małą pi*dą, która umie się tylko wydzierać do mikrofonu!
Teraz to przesadziła. Ludzie zaczęli buczeć. Sama skazała się na przegraną i pośmiewisko. Chciałem uśmiechnąć się do Soni, ale ona miała łzy w oczach, zerknęła tylko na mnie po czym odwróciła się i ruszyła w kierunku wyjścia. Nie! Co ja mam zrobić? Zerknąłem na przyjaciół. Jasiek i reszta próbowała powstrzymać dziewczyny przed wtargnięciem na scenę. Remek spojrzał na mnie błagającym wzrokiem. Nie mogę dać tak Soni odejść. Wyrwałem mikrofon organizatorowi i krzyknąłem.
- Podjąłem już decyzję! - jednak Sonia nawet się nie obejrzała. Jeszcze bardziej skuliła się w sobie kiedy Paulina rzuciła się na mnie po raz drugi.
- Wiedziałam, że dobrze wybierzesz!
Nie wytrzymałem. Widownia zaczęła buczeć ze zdwojoną siłą.
- Paulina puść mnie! Nie rozumiesz?! Wybrałem Sonię! Nie ciebie! Wbij to sobie do tej pustej głowy!- Krzyknąłem z całą złością jaka się we mnie zgromadziła. Paulina puściła mnie. Po chwili ciszy ludzie zaczęli klaskać. A ja powiedziałem już spokojniej.
- Wybieram Sonię. W życiu nie słyszałem by ktoś śpiewał lepiej. - Spojrzałem na Sonię.
Odwróciła się do mnie. Miała łzy w oczach. Była zaskoczona, ale powoli chyba docierało do niej to co się stało. Uśmiechnęła się. Ruszyła w moim kierunku, a ja nie mogłem przestać się uśmiechać.
Ludzie zaczęli wiwatować. Spojrzałem na chłopaków. Wskazywali kciuk do góry, znak, że są ze mnie zadowoleni. Ja sam byłem z siebie dumny. Kiedy Sonia była już bliżej odezwał się organizator.
- A więc, skoro mamy już zwyciężczynię, to zapraszamy Michała i Sonię do pokoju za sceną, żeby omówili swój wspólny weekend! - Uśmiechnął się do Soni, a mnie poklepał po plecach z uznaniem.
- Dziękuję. - powiedziałem.
Ruszyłem do Soni. Wziąłem ją za rękę, była zaskoczona tym gestem. Zabrałem ją do słynnego pokoiku za sceną. Zamknąłem za sobą drzwi. Puściłem Sonię. A więc teraz ta niezręczna chwila, kiedy zostajesz z dziewczyną sam i nie wiesz co zrobić. Zrobiłem to co umiałem najlepiej. Zrobiłem z siebie debila. Podeszłem, zrobiłem jakąś głupią minę i z uśmiechem powiedziałem.
- Cześć, jestem Michał. A ty to Sonia, która wygrała ze mną weekend. Szczerze? Nie mogłem sobie wymarzyć lepszej towarzyszki. Więc? Co chcesz robić? - śmiałem się przy tym jak głupi.
Ona uśmiechnęła się. Był to chyba najpiękniejszy uśmiech jaki widziałem. Wtedy zadała najpiękniejsze pytanie jakie mogła mi zadać.
- Ekhm, Michał? Mogę cię przytulić?- Spuściła wzrok.
Byłem tak zaskoczony, że wykrztusiłem tylko:
- Jasne..
Nic nie odpowiedziała, tylko podeszła do mnie, spojrzała mi w oczy po czym przytuli się do mnie. Odwzajemniłem uścisk i całkowicie odpłynąłem..
Dziękuję za uwagę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz