Nie. Nie. Nie. Czy ja naprawdę to słyszę? Czy mi się tylko to śni?
Właśnie nasza supernowa rozpoczęła swój występ. Piosenka, którą właśnie słychać, jest mi znajoma. Nawet więcej niż znajoma. Mogłam na to wpaść. Nie bez powodu nazwałam ją "supernową". W końcu nawet wygląda podobnie. Blondynka, zadziorny charakter, wszystko pasuje. Paulina zaczęła śpiewać. Głos ma zjawiskowy, muszę przyznać. A więc rozpocznie się bitwa tak jak w serialu. Eh, westchnęłam. Jaka ta sytuacja żałosna. Z daleka widziałam dziewczyny. Sabina rozpoznała piosenkę. Wszystko powoli się układa w żałosną podrubę serialu dla dzieci. Fioletowego serialu.
Postanowiłam skupić się na scenie i zobaczyć co pokaże nam Blondi. Piosenka, którą zaczęła śpiewać to "Juntos Somos Mas".
https://www.youtube.com/watch?v=nTLn58luRV0
Nie powiem, zaskoczyła mnie. Głos ma naprawdę świetny. Dosłownie identyczny jak aktorki. Taka druga Ludmiła. Nie pytajcie skąd znam imiona. Lepiej nie wiedzieć, uwierzcie mi.
Michał przyglądał się supernowej ze zdziwieniem na twarzy. Tak jak wszyscy był zaskoczony jej głosem.
Wszystko szło dobrze, ale jej zachowanie na scenie dawało wiele do życzenia. Cały czas patrzyła się na Michała. Jak tylko odwrócił od niej wzrok to od razu o sobie przypominała. Tańczyła przed nim. Zrobiło się to za bardzo nachalne. Multi nie wiedział co z sobą zrobić. Starał się z całych sił uśmiechać i patrzeć na Paulinę. Jednak nie bardzo mu się to udawało. Był tym przytłoczony. Trudno mu się dziwić, zachowałabym się na jego miejscu tak samo. Było mi go po raz kolejny żal.
Zwróciłam wzrok w kierunku dziewczyn. Widzę, że przyłączyli się do nich inni Youtuberzy. Przynajmniej one będą miały miłe wspomnienia. Ja zaraz wyjdę na scenę i zrobię z siebie pośmiewisko. Michał, to wszystko dla ciebie.
Tymczasem show nadal trwało.
PERSPEKTYWA MICHAŁA.
Paulina śpiewa całkiem nieźle, to przyznam. Kurczę gdyby nie jej nachalne zachowanie to byłaby całkiem, całkiem laską. Głos ma naprawdę niesamowity, ale coś czuję, że nie wytrzymałbym z nią nawet godziny. Widzę, że chłopaki znaleźli sobie towarzystwo. Koleżanki Soni wydają się miłe, zresztą sama Sonia strasznie mnie intryguje. Nie wiem co mam o niej myśleć. Pierwszy raz mam coś takiego z dziewczyną. Co ja tam mogę wiedzieć? Nigdy nie miałem nawet sympatii. Jednak coś mi mówi, że ona jest inna. Przestań myśleć! Skup się na występie Pauliny! -upomniałem się w duchu. W tym momencie blondynka tak się wychyliła w moim kierunku, że myślałem czy jej zaraz nie będę musiał złapać.
PERSPEKTYWA SONI.
Co to ma być? Przecież ona prawie spadła ze sceny! To jest jakaś porażka. Rozegramy pojedynek jak Violetta z Ludmiłą? Nie rozsmieszajcie mnie. Piosenk dobiegła końca.
- Dziękuję, Dziękuję wszystkim ! Wiem, że mnie uwielbiacie!- odezwała się Blondi.
Na szczęście wkroczył organizator z Michałem.
- Tak, Tak dziękujemy Ci Paulina! Było świetnie! Teraz jednak nie tracąc czasu zaprosimy drugą uczestniczkę!
- Ale, ale jak to?! Po co kolejna, skoro wiadomo, że to ja jestem najlepsza!- supernowa w akcji.
- Paulina wiadomo, że jesteś świetna, ale na tym polega konkurs. Mam wybrać jedną z was. Tą, która zrobi lepszy wykon, więc łaskawie zejdź z tej sceny! - Prawie krzyknął Michał.
Wszystkich to zaskoczyło. Dosłownie zatkało. Sam Multi był zdziwiony, że powiedział to na głos. Supergwiazda zeszła ze sceny. To znak, że moje upokorzenie się zbliża.
- Dobrze! Więc na scenę zapraszamy Sonię, a Ciebie Multi, przed scenę. - Oznajmił organizator nadal lekko zszokowany.
Chwila.. Czy to już? On powiedział moje imię? Tak. Teraz moja chwila. Podjęłam się wyzwania, więc musze to zrobić. Spojrzałam na dziewczyny, widownie, Blondi i na końcu na Michała. Uśmiechał się w moim kierunku. Dla Niego - powiedziałam sobie w duchu i ruszyłam na scenę.
Krok za krokiem zbliżałam się do wyznaczonego miejsca. Stanęłam i spojrzałam przed siebie. Tysiące oczy zwrócone w moją stronę. Nie wytrzymam. Spuściłam głowę. Nie! Nie mogę się poddać. Muszę im w końcu pokazać co umiem. Zerknęłam na dziewczyny. Były tak samo wystraszone jak ja. Ich towarzysze, czyli Jaś, Rezi, Stuu, Smav i reszta ekipy Terefere próbowali je uspokoić, ale sami patrzyli na mnie z zaciekawieniem. Zaczęły się pierwsze dźwięki mojej piosenki. Zaraz muszę zaśpiewać. Zostało kilka sekund. Spojrzałam na Michała. Tak, to teraz.
Zaczęłam śpiewać.
-Siento que hoy ya estoy lista Digo, me siento distinta Quiero ser la protagonista...
Po tych słowach zamknęłam na chwile oczy, śpiewając. Tak, to mój świat. Otworzyłam się całkiem. Śpiewałam tak, jakbym była sama w pokoju.
https://www.youtube.com/watch?v=l5UseqOaDAU
Spojrzałam na dziewczyny i youtuberów, szczęki im opadły. Uśmiechnęłam się. Przeniosłam wzrok na Michała. W końcu dla niego ta piosenka. Jego wzrok.. Był zaskoczony, ale jednocześnie jakby szczęśliwy, a może tylko mi się wydawało..
Zaczęłam ruszać się w rytm. Widownia zaczęła klaskać do melodii. Nigdy nie czułam się lepie. Znów zamknęłam na chwile oczy. Kiedy je otworzyłam Michała już nie było. Gdzie się podział?
PERSPEKTYWA JASIA.
Byłem tak zaskoczony. Dobrze, że Michał się mnie posłuchał. Właściwie to nie sądziłem, że to zrobi, ale tak. Mój kumpel właśnie ruszył w kierunku dziewczyny, która tak Go oczarowała.
PERSPEKTYWA SONI.
Dawałam z siebie wszystko. Pierwszy raz czułam się coś warta. Na swoim miejscu. Spojrzałam na dziewczyny. Uśmiechnięte wskazywały na coś za mną. Odwróciłam się.
Nie, to nie może byś prawda. W moim kierunku szedł nie kto inny jak Michał. Matko Święta ile to musiało Go kosztować. Patrzyłam tylko na niego a On na mnie. Ruszyłam w jego kierunku. Śpiewałam dla niego, a on był tak szczęśliwy. Jego oczy mówiły tak dużo. Pierwszy raz umiałam coś z nich wyczytać. Z tych cudownych niebieskich oczu. Był już na wyciągnięcie ręki. Piosenka zbliżała się do końca. Zaczęłam śpiewać coraz ciszej. Patrząc sobie w oczy skończyłam piosenkę. Rozległy się brawa, a Michał chwycił mnie za dłoń.
Przepraszam, że tyle to trwało :) Mam nadzieję, że moje pomysły nie są tak beznadziejne. Linki są dla ułatwienia i pokazania o co mi dokładnie chodziło. Dziękuję za uwagę <3
poniedziałek, 30 marca 2015
poniedziałek, 23 marca 2015
Roz.3 Było warto?
Stałam tak i przez jedną krótką chwilę, kiedy patrzyłam Michałowi w oczy, byłam pewna swojej decyzji. Jednak zaraz po chwili jej pożałowałam. Podniosłam głowę i co zobaczyłam? Wszystkie pary oczu były wpatrzone w jeden obiekt. We mnie.
- Ohoho zdążyłaś w ostatniej chwili kochanieńka, podejdź tu do nas! - oznajmił organizator.
"No już lecę" pomyślałam. Nogi miałam jak z waty. Nie znoszę być w centrum uwagi. Szczególnie w takiej durnej sprawie. Michał, jeśli przez Ciebie zrobię z siebie kompletnego błazna to przysięgam, że tego pożałujesz.
- Chyba nam dziewczynka się zawstydziła? Haha. - odezwała się supernowa.
Ta to ma tupet. Zaczęła się budzić we mnie wola walki. Spojrzałam na Michała. Cały czas się mi przyglądał. Teraz to nagle ma odwagę? Dobra, trzeba się ruszyć. "Dawaj, Sonia"-dodawałam sobie odwagi. Powoli, jeden krok, drugi, trzeci, czwarty itd. Powoli zaczęłam zbliżać się do podestu. Jakoś w połowie drogi spojrzałam blondi prosto w oczy. To co zobaczyłam dało mi solidnego kopa do walki. Supergwiazda miała w oczach strach. Choć starała się go ukryć to ja wszystko widziałam. Poczuła się niepewnie i to przeze mnie. "Małą idiotkę" jak to mnie nazwała.
- Prosimy o brawa dla naszej drugiej zawodniczki! - odezwał się facet po raz kolejny. W sumie to nawet lepiej, ponieważ miałam po dziurki w nosie tej ciszy.
Rozległy się brawa, a ja będąc na tej małej scenie, rozejrzałam się po tłumie. Niektórzy nadal byli zdezorientowani całą sytuacją. Odszukałam wzrokiem dziewczyny. Patrzyły na mnie osłupiałe i klaskały razem z resztą. Nie dziwię im się. W końcu totalnie je zaskoczyłam. Nikt nie wie, że w ogóle coś potrafię. W szczególności, że prawdopodobnie potrafię całkiem nieźle śpiewać. Mam przynajmniej taką nadzieję, że nieźle inaczej mogę się pożegnać z wychodzeniem z domu. Wszystko dzięki wydarzeniu sprzed miesiąca. Po śpiączce wszystko się zmieniło.
- A więc skoro mamy nasze dwie Panny, to teraz czas na naradę. Dziewczyny macie godzinę, żeby się przygotować. Punktualnie o 16:00 macie być w tamtym pomieszczeniu.- tu pokazał drzwi z napisem "Wejście dla Vip". - Jednak najpierw dowiemy się jak nasza druga uczestniczka ma na imię.
Na sali znów zrobiło się cicho.
- Jestem Sonia.- przedstawiając się poczułam na sobie wzrok Michała.
Kurczę nie potrafię go rozgryźć. Praktycznie cały czas przygląda mi się tak, że nic z tego nie rozumiem. Nie potrafię, wyczytać jego uczuć. Cholernie mi to przeszkadza, ponieważ zazwyczaj jest to dla mnie normalne. Nasze oczy spotkały się. Uśmiechnęłam się do niego, a on tak się na mnie spojrzał, że po raz kolejny zmiękły mi kolana. Jak ja bym miała wytrzymać z nim cały weekend?
- Dobrze dziewczyny, więc spotykamy się za godzinę. Teraz możecie się przywitać z Multim.
Nadszedł ten moment, kiedy mam do niego podejść. Chyba zaraz zapadnę się pod ziemię.
Michał, odwrócił się w moją stronę i ruszył w moim kierunku. Zalała mnie fala ciepła. To naprawdę ma się stać? Zbliżał się z tym swoim uśmiechem i głową spuszczoną lekko w dół. Był już tak blisko, że aż nie mogłam w to uwierzyć. Już, miał otworzyć usta i coś powiedzieć, kiedy nagle coś, a raczej ktoś rzucił się na niego od tyłu.
Eh, wiadomo kto. Nasza supernowa we własnej osobie.
- Multi! Multi! Cześć, jestem Paulina i to ze mną spędzisz ten najcudowniejszy weekend w naszym życiu!-zaczęła krzyczeć jak opętana.
Michał był tak zaskoczony, że prawie się przewrócił. Przecież ona praktycznie na nim wisiała. Postanowiłam ulotnić się z tego cholernego zamieszania. Byleby być jak najdalej od tej idiotki. Odwróciłam się na pięcie i zeszłam z podestu. Idąc do dziewczyn odwróciłam się tylko raz. Patrzył na mnie wzrokiem jak zbity pies. Wtedy pierwszy raz usłyszałam jego głos.
- Cześć Paulina, miło cię poznać..eee mogłabyś mnie puścić? Udusisz mnie za chwilę.- spojrzał na mnie i bezgłośnie powiedział mi "przepraszam". Uśmiechnęłam się i poszłam do dziewczyn.
Stały i patrzyły się na mnie jak na wariatkę, słowo daję.
- Sonia! Co ty wyprawiasz?
- Powaliło cię?!
- W co ty się wpakowałaś?!
Każda miała coś do powiedzenia. Eh, nawet mnie nie słyszały. Trudno im się dziwić, zawsze śpiewałam okropnie. Wszystko jednak się zmieniło, tylko nigdy nie wiedziałam jak mam im to powiedzieć.
- Dziewczyny zaufajcie mi. To moja sprawa. Najwyżej nie wyjdę z domu przez rok, ale dajcie mi szansę. - nie umiałam powiedzieć nic więcej.
Po 15 min. dały za wygraną.
- Dobra Sonia, to mów. Co masz zamiar zrobić ? - spytała Hela.
- Jak to co? Wyjść i zaśpiewać. Chyba takie moje zadanie czyż nie? - byłam już cała zdenerwowana od tego wszystkiego.
- No tak, ale co ? Jaką piosenkę chcesz zaśpiewać?- wtrąciła Iwona.
- Jaką? To mam już obmyślone. Gorzej z tym jak mam wyjść na scenę i cokolwiek z siebie wykrztusić.
----------
15:55.
---------
Zostało dokładnie 5 min. Zaraz zemdleje z tego wszystkiego. Razem z dziewczynami skierowałyśmy się do wyznaczonego miejsca. Wpuścił nas ochroniarz, który raczej na miłego nie wyglądał.
To co zobaczyłyśmy w środku było nie do opisania. Mnóstwo Youtuberów. Całe MNÓSTWO. Rozmawiali, śmiali się, wygłupiali. Jako pierwszy podszedł do nas Jaś.
- Cześć dziewczyny! Ty pewnie jesteś Sonia? - tu wskazał na mnie.
Pokiwałam mu głową.
- Choć ciężko cię poznać, bo chyba masz ze sobą siostrę bliźniaczkę - mówił cały czas uśmiechnięty. -Ty chyba jesteś Sabina? O ile dobrze pamiętam ?
- Tak to ja, fajnie, że pamiętasz. - Moja siostra zrobiła się czerwona jak burak.
Przedstawiłam Jaśkowi Iwonę i Helę po czym ruszyliśmy dalej.
- Zaraz powinien tu być Michał. Właściwie to nie wiem, gdzie on się podziewa, bardzo chciał cię poznać. - mówił Janek.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Mnie?
W tym momencie wszedł Michał. Zostały 2 minuty do rozpoczęcia.
- O znalazła się nasza zguba! - Jasiek cieszył się jakby nie widział Go co najmniej dwa lata.
Michał podszedł. Cały czas uśmiechał się do mnie. Nie wiedziałam co mam z sobą zrobić.
- Cześć, jestem Michał.- Powiedział tym swoim zagadkowym głosem.
- Cześć. - tylko tyle udało mi się wykrztusić.
Musiałam wyglądać śmiesznie, bo cały czas miałam banana na twarzy. Kiedy w końcu miałam dodać coś jeszcze, zawołali Michała na scenę. Zdążył tylko odwrócić się i powiedzieć mi:
- Powodzenia !
Po czym wszedł na scenę. W jego oczach, jednak nie widziałam już tej radości. Znów bał się takiej ilości ludzi. Nie miałam nawet czasu skupić myśli, kiedy na scenę zawołali supergwiazdę.
Wszystko działo się tak szybko. Cały czas miałam przed oczami Michała. Muszę to zrobić dla niego.
Jeśli się nie uda to przynajmniej miałam jego uśmiech w pamięci. Czy ten uśmiech był tego wart?
Rozbrzmiały pierwsze nuty piosenki supernowej...
Dziękuję <3 Chciałam podkreślić, że całe opowiadanie jest czysto wymyślone przeze mnie :)
Przepraszam, że rozdział tak późno. Mam nadzieję, że choć trochę się podoba.
- Ohoho zdążyłaś w ostatniej chwili kochanieńka, podejdź tu do nas! - oznajmił organizator.
"No już lecę" pomyślałam. Nogi miałam jak z waty. Nie znoszę być w centrum uwagi. Szczególnie w takiej durnej sprawie. Michał, jeśli przez Ciebie zrobię z siebie kompletnego błazna to przysięgam, że tego pożałujesz.
- Chyba nam dziewczynka się zawstydziła? Haha. - odezwała się supernowa.
Ta to ma tupet. Zaczęła się budzić we mnie wola walki. Spojrzałam na Michała. Cały czas się mi przyglądał. Teraz to nagle ma odwagę? Dobra, trzeba się ruszyć. "Dawaj, Sonia"-dodawałam sobie odwagi. Powoli, jeden krok, drugi, trzeci, czwarty itd. Powoli zaczęłam zbliżać się do podestu. Jakoś w połowie drogi spojrzałam blondi prosto w oczy. To co zobaczyłam dało mi solidnego kopa do walki. Supergwiazda miała w oczach strach. Choć starała się go ukryć to ja wszystko widziałam. Poczuła się niepewnie i to przeze mnie. "Małą idiotkę" jak to mnie nazwała.
- Prosimy o brawa dla naszej drugiej zawodniczki! - odezwał się facet po raz kolejny. W sumie to nawet lepiej, ponieważ miałam po dziurki w nosie tej ciszy.
Rozległy się brawa, a ja będąc na tej małej scenie, rozejrzałam się po tłumie. Niektórzy nadal byli zdezorientowani całą sytuacją. Odszukałam wzrokiem dziewczyny. Patrzyły na mnie osłupiałe i klaskały razem z resztą. Nie dziwię im się. W końcu totalnie je zaskoczyłam. Nikt nie wie, że w ogóle coś potrafię. W szczególności, że prawdopodobnie potrafię całkiem nieźle śpiewać. Mam przynajmniej taką nadzieję, że nieźle inaczej mogę się pożegnać z wychodzeniem z domu. Wszystko dzięki wydarzeniu sprzed miesiąca. Po śpiączce wszystko się zmieniło.
- A więc skoro mamy nasze dwie Panny, to teraz czas na naradę. Dziewczyny macie godzinę, żeby się przygotować. Punktualnie o 16:00 macie być w tamtym pomieszczeniu.- tu pokazał drzwi z napisem "Wejście dla Vip". - Jednak najpierw dowiemy się jak nasza druga uczestniczka ma na imię.
Na sali znów zrobiło się cicho.
- Jestem Sonia.- przedstawiając się poczułam na sobie wzrok Michała.
Kurczę nie potrafię go rozgryźć. Praktycznie cały czas przygląda mi się tak, że nic z tego nie rozumiem. Nie potrafię, wyczytać jego uczuć. Cholernie mi to przeszkadza, ponieważ zazwyczaj jest to dla mnie normalne. Nasze oczy spotkały się. Uśmiechnęłam się do niego, a on tak się na mnie spojrzał, że po raz kolejny zmiękły mi kolana. Jak ja bym miała wytrzymać z nim cały weekend?
- Dobrze dziewczyny, więc spotykamy się za godzinę. Teraz możecie się przywitać z Multim.
Nadszedł ten moment, kiedy mam do niego podejść. Chyba zaraz zapadnę się pod ziemię.
Michał, odwrócił się w moją stronę i ruszył w moim kierunku. Zalała mnie fala ciepła. To naprawdę ma się stać? Zbliżał się z tym swoim uśmiechem i głową spuszczoną lekko w dół. Był już tak blisko, że aż nie mogłam w to uwierzyć. Już, miał otworzyć usta i coś powiedzieć, kiedy nagle coś, a raczej ktoś rzucił się na niego od tyłu.
Eh, wiadomo kto. Nasza supernowa we własnej osobie.
- Multi! Multi! Cześć, jestem Paulina i to ze mną spędzisz ten najcudowniejszy weekend w naszym życiu!-zaczęła krzyczeć jak opętana.
Michał był tak zaskoczony, że prawie się przewrócił. Przecież ona praktycznie na nim wisiała. Postanowiłam ulotnić się z tego cholernego zamieszania. Byleby być jak najdalej od tej idiotki. Odwróciłam się na pięcie i zeszłam z podestu. Idąc do dziewczyn odwróciłam się tylko raz. Patrzył na mnie wzrokiem jak zbity pies. Wtedy pierwszy raz usłyszałam jego głos.
- Cześć Paulina, miło cię poznać..eee mogłabyś mnie puścić? Udusisz mnie za chwilę.- spojrzał na mnie i bezgłośnie powiedział mi "przepraszam". Uśmiechnęłam się i poszłam do dziewczyn.
Stały i patrzyły się na mnie jak na wariatkę, słowo daję.
- Sonia! Co ty wyprawiasz?
- Powaliło cię?!
- W co ty się wpakowałaś?!
Każda miała coś do powiedzenia. Eh, nawet mnie nie słyszały. Trudno im się dziwić, zawsze śpiewałam okropnie. Wszystko jednak się zmieniło, tylko nigdy nie wiedziałam jak mam im to powiedzieć.
- Dziewczyny zaufajcie mi. To moja sprawa. Najwyżej nie wyjdę z domu przez rok, ale dajcie mi szansę. - nie umiałam powiedzieć nic więcej.
Po 15 min. dały za wygraną.
- Dobra Sonia, to mów. Co masz zamiar zrobić ? - spytała Hela.
- Jak to co? Wyjść i zaśpiewać. Chyba takie moje zadanie czyż nie? - byłam już cała zdenerwowana od tego wszystkiego.
- No tak, ale co ? Jaką piosenkę chcesz zaśpiewać?- wtrąciła Iwona.
- Jaką? To mam już obmyślone. Gorzej z tym jak mam wyjść na scenę i cokolwiek z siebie wykrztusić.
----------
15:55.
---------
Zostało dokładnie 5 min. Zaraz zemdleje z tego wszystkiego. Razem z dziewczynami skierowałyśmy się do wyznaczonego miejsca. Wpuścił nas ochroniarz, który raczej na miłego nie wyglądał.
To co zobaczyłyśmy w środku było nie do opisania. Mnóstwo Youtuberów. Całe MNÓSTWO. Rozmawiali, śmiali się, wygłupiali. Jako pierwszy podszedł do nas Jaś.
- Cześć dziewczyny! Ty pewnie jesteś Sonia? - tu wskazał na mnie.
Pokiwałam mu głową.
- Choć ciężko cię poznać, bo chyba masz ze sobą siostrę bliźniaczkę - mówił cały czas uśmiechnięty. -Ty chyba jesteś Sabina? O ile dobrze pamiętam ?
- Tak to ja, fajnie, że pamiętasz. - Moja siostra zrobiła się czerwona jak burak.
Przedstawiłam Jaśkowi Iwonę i Helę po czym ruszyliśmy dalej.
- Zaraz powinien tu być Michał. Właściwie to nie wiem, gdzie on się podziewa, bardzo chciał cię poznać. - mówił Janek.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Mnie?
W tym momencie wszedł Michał. Zostały 2 minuty do rozpoczęcia.
- O znalazła się nasza zguba! - Jasiek cieszył się jakby nie widział Go co najmniej dwa lata.
Michał podszedł. Cały czas uśmiechał się do mnie. Nie wiedziałam co mam z sobą zrobić.
- Cześć, jestem Michał.- Powiedział tym swoim zagadkowym głosem.
- Cześć. - tylko tyle udało mi się wykrztusić.
Musiałam wyglądać śmiesznie, bo cały czas miałam banana na twarzy. Kiedy w końcu miałam dodać coś jeszcze, zawołali Michała na scenę. Zdążył tylko odwrócić się i powiedzieć mi:
- Powodzenia !
Po czym wszedł na scenę. W jego oczach, jednak nie widziałam już tej radości. Znów bał się takiej ilości ludzi. Nie miałam nawet czasu skupić myśli, kiedy na scenę zawołali supergwiazdę.
Wszystko działo się tak szybko. Cały czas miałam przed oczami Michała. Muszę to zrobić dla niego.
Jeśli się nie uda to przynajmniej miałam jego uśmiech w pamięci. Czy ten uśmiech był tego wart?
Rozbrzmiały pierwsze nuty piosenki supernowej...
Dziękuję <3 Chciałam podkreślić, że całe opowiadanie jest czysto wymyślone przeze mnie :)
Przepraszam, że rozdział tak późno. Mam nadzieję, że choć trochę się podoba.
sobota, 21 marca 2015
Roz.2 Nie wierzę..
Nie no, chyba mam zwidy.
- Iwona.. Uszczypnij mnie, bo mam halucynacje.
- Co się stało? Przesuń się, nic nie widzę.
W tym momencie oczy wyszły jej z orbit. Już wiedziałam, że to dzieje się naprawdę. Kilka metrów dalej stoi właśnie On. Żeby się upewnić, wychyliłam jeszcze raz głowę. Nie było wątpliwości. Ta sama idealnie ułożona grzywka, ten sam uśmiech, ta sama postura. Kawałek przede mną stał mój internetowy przyjaciel.
- Iwona, powiedz dziewczynom, że zaraz przyjdę.
Nie czekając na odpowiedź ruszyłam przez tłum. Szłam jak na zabicie. Muszę się do niego dostać. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
Naokoło mnie stało mnóstwo dziewczyn, ale też i chłopaków. Każdy krzyczał.
- Multi! Multi! Podpisz mi się! Zrób sobie ze mną fotę!
Powoli miałam ich dość. Przecież on ma imię. Przepychałam się z całych sił, ale mój organizm powoli tego nie wytrzymywał. Wszystko przez te cholerne wydarzenie miesiąc temu. Pomimo tego, że brakowało mi już tlenu, parłam dalej do przodu. "Dasz radę, musisz". Powtarzał sobie mój głos wewnętrzny. Ludzie pchali się jak idioci. Byle tylko dostać się bliżej. Kiedy już prawie byłam przy nim, drogę zastawiła mi jakaś dziewczyna.
- Eee.. Sorry, ale nie widzisz, że ja tu byłam pierwsza? - spytałam. Byłam już na serio wściekła.
Na to blondynka odpowiedziała mi.
- Haha, gówno mnie to obchodzi. Jakaś mała idiotka nie będzie mi zawracać głowy. To ja tu jestem supergwiazdą i to ja dostanę się teraz do mojego przyszłego chłopaka. - Mówiąc to uśmiechała się do mnie jakby nigdy nic.
Nie mogłam w to uwierzyć. Chyba mi się to śni. Co ona powiedziała?
- Widać, że z ciebie namolna fanka. Blondynki widać tak mają.
Nie mogłam się powstrzymać. Choć wiem, że teraz będę miała przerąbane, jej mina była tego warta. To, że wygląda jak supermodelka z katalogu, nie daje jej uprawnień do takiego traktowania innych. Już miała mi się odszczekać, kiedy rozległ się głos z megafonu.
- Uwaga, uwaga! Mamy tu ofertę nie do odrzucenia, dla wszystkich fanek MultiGamePlayGuya. W tym roku na IEMie organizujemy wyjątkowy konkurs. Trzeba się wykazać tylko odwagą, talentem oraz pomysłowością. - mówił, jakiś facet średniego wieku. Pewnie organizator.
Co on w ogóle mówi? Konkurs związany z Michałem? Nie wierzę, że On się na to zgodził. To nie w jego stylu. Mimo mojego oburzenia słuchałam dalej.
- Wziąć udział będzie mogła każda fanka Multiego. Jednak przyjmujemy tylko dwie kandydatki. Więcej niestety nie możemy, z powodu braku czasu. Do wygrania jest coś naprawdę wyjątkowego.
Tu wszyscy wstrzymali oddech. Facet mówił do nas z jakiegoś podestu, dlatego pomimo mojego wzrostu dokładnie go widziałam.
- Do wygrania jest nie co innego jak... Weekend z naszym Multim! - Krzyknął tak głośno, że aż zabolały mnie bębenki w uszach.
Nie mogłam w to uwierzyć. Weekend z Michałem? Przed oczami stanęło mi mnóstwo obrazów, jakby to wyglądało.. Natychmiast skarciłam się w duchu za to. Jestem przecież tak beznadziejna, że w życiu bym tego nie wygrała. Nie mam szans.
Natomiast organizator mówił dalej.
- Tak, tak wiem, że każda z was o tym marzy. Zadanie jest wyjątkowo trudne. Lecz zanim wam o nim powiem to zaprosimy tutaj, na naszą prowizoryczną scenę waszego idola. Multi, zrób nam ten zaszczyt i podejdź tutaj.
Wszystkie oczy zwróciły się w kierunku Michała. Wszedł na podest z głową zwieszoną w dół. Kiedy "dotarł na szczyt" podniósł głowę i uśmiechnął się. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć.
Naprawdę? Czy one naprawdę tego nie widzą? - myślałam. Przecież w jego oczach widać było wszystko, robił dobrą minę do złej gry. Patrzył na tłum uśmiechając się i machając od czasu do czasu. Widać przecież jak na dłoni, że go to przerasta. Czy naprawdę tylko ja to widzę? W tym momencie zrobiło mi się go szkoda.
- A więc, dziewczyny, waszym zadaniem będzie zaśpiewać piosenkę.- odezwał się organizator.
Krzyki nagle ucichły. A ja wręcz przeciwnie, zainteresowałam się jeszcze bardziej.
- Jednak nie może to być zwykła piosenka. To byłoby zbyt łatwe. Z racji, że podpisaliśmy kontrakt z Disneyem, musi to być piosenka od niego. Pewnie któreś z was mają jakieś rodzeństwo i oglądają Disney Channel, haha.- tu się zaśmiał. Jednak nam, tu na dole, nie było do śmiechu.
Czy on robi sobie jakieś jaja? Ja rozumiem, że dla kasy robi się wszystko, ale robić z IEMu imprezę dla dzieciaków? Ciekawe kto o zdrowych zmysłach zaśpiewa coś z kanału dla dzieci. Byłam wręcz oburzona, ale pomimo wszystko ta sprawa ciekawiła mnie coraz bardziej.
- No więc jak? Która ma ochotę powalczyć o weekend z Mulciakiem? - zapytał.
Hah, było to śmieszne. Przecież i tak nikt się nie zgło..
- Ja! Ja! Ja!
Wszystkie oczy zwróciły się w tamtym kierunku. Nie, to nie może być prawda. Dziewczyną, która ruszyła do sceny była ta prze najmilsza blondi.
- Przepuście supergwiazdę! Zróbcie przejście! - Szła zadowolona i dumna jak paw.
Spojrzałam na Michała. Jego mina wyrażała wszystko. Kiedy zobaczył blondi to mówiąc szczerze.. po prostu się załamał. Kiedy weszła na scenę, od razu się na niego rzuciła.
- Multi. Och, Multi nie masz pojęcia jak będzie nam ze sobą dobrze..
Nie mogłam tego słuchać, bla bla bla. Miałam ochotę strzelić jej w pysk. Michał był tak samo zdezorientowany jak wszyscy. Rzuciła się na niego jak na mięso. W końcu ochroniarze musieli ją odciągnąć. Organizator zrobił sztuczny uśmiech i znów zaczął mówić.
- Dobrze, więc mamy już jedną uczestniczkę.- tu spojrzał na blondi. - Zostało jedno miejsce, kto się zmierzy z naszą yyy...?
- Jestem Paulina, największa supergwiazda.. - organizator przerwał jej w pół zdania.
- Z Pauliną! Więc kto chętny?
O dziwo nikt się nie pchał. Każdy patrzył po sobie i nie było chętnych.
Jednak ludzie mają jeszcze olej w głowie. Kurde, ale nie mogę pozwolić by ona wygrała. Na samą myśl, że ta wytapetowana blondynka miałaby spędzić weekend z Michałem, aż mnie mdliło. Spojrzałam na niego. Spoglądał błagalnie na tłum. Widać, miał podobne odczucia co do naszej supernowej. Nie mogłam pozwolić, by Go to spotkało. Kiedy popatrzyłam w jego oczy zmiękły mi kolana. Muszę coś zrobić.
- Nikt nie jest chętny ? Dziewczyny nie psujcie całej zabawy.
Nadal cisza. " Sonia myśl, szybko ! " Mój ukochany głos wewnętrzny dawał się we znaki. Właściwie to mam szansę. Może w końcu te wydarzenie sprzed miesiąca na coś się przyda. Akurat mam pomysł jak to wygrać. Jednak.. Czy starczy mi odwagi?
- Naprawdę nikt nie chce powalczyć? W takim razie macie ostatnie pięć sekund. Pięć... Cztery...
Nie, nie dam rady.
- Trzy..
Michał, przepraszam.
- Dwa..
W tym momencie spojrzałam na Michała. Przez tą jedną sekundę, widząc ten ból w jego oczach, zaczęłam się zastanawiać.
- I...
Spojrzałam Mu prosto w oczy.
- Je..
Teraz.
- Stop! Ja się zgłaszam! - krzyknęłam.
Wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku. Wbiłam wzrok w ziemię.
Lekko podniosłam głowę i zerknęłam na Michała. Przyglądał mi się z zaciekawieniem i ku mojemu zdziwieniu z lekkim uśmiechem na twarzy.
Dziękuję za uwagę :) Podobało się ?
- Iwona.. Uszczypnij mnie, bo mam halucynacje.
- Co się stało? Przesuń się, nic nie widzę.
W tym momencie oczy wyszły jej z orbit. Już wiedziałam, że to dzieje się naprawdę. Kilka metrów dalej stoi właśnie On. Żeby się upewnić, wychyliłam jeszcze raz głowę. Nie było wątpliwości. Ta sama idealnie ułożona grzywka, ten sam uśmiech, ta sama postura. Kawałek przede mną stał mój internetowy przyjaciel.
- Iwona, powiedz dziewczynom, że zaraz przyjdę.
Nie czekając na odpowiedź ruszyłam przez tłum. Szłam jak na zabicie. Muszę się do niego dostać. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
Naokoło mnie stało mnóstwo dziewczyn, ale też i chłopaków. Każdy krzyczał.
- Multi! Multi! Podpisz mi się! Zrób sobie ze mną fotę!
Powoli miałam ich dość. Przecież on ma imię. Przepychałam się z całych sił, ale mój organizm powoli tego nie wytrzymywał. Wszystko przez te cholerne wydarzenie miesiąc temu. Pomimo tego, że brakowało mi już tlenu, parłam dalej do przodu. "Dasz radę, musisz". Powtarzał sobie mój głos wewnętrzny. Ludzie pchali się jak idioci. Byle tylko dostać się bliżej. Kiedy już prawie byłam przy nim, drogę zastawiła mi jakaś dziewczyna.
- Eee.. Sorry, ale nie widzisz, że ja tu byłam pierwsza? - spytałam. Byłam już na serio wściekła.
Na to blondynka odpowiedziała mi.
- Haha, gówno mnie to obchodzi. Jakaś mała idiotka nie będzie mi zawracać głowy. To ja tu jestem supergwiazdą i to ja dostanę się teraz do mojego przyszłego chłopaka. - Mówiąc to uśmiechała się do mnie jakby nigdy nic.
Nie mogłam w to uwierzyć. Chyba mi się to śni. Co ona powiedziała?
- Widać, że z ciebie namolna fanka. Blondynki widać tak mają.
Nie mogłam się powstrzymać. Choć wiem, że teraz będę miała przerąbane, jej mina była tego warta. To, że wygląda jak supermodelka z katalogu, nie daje jej uprawnień do takiego traktowania innych. Już miała mi się odszczekać, kiedy rozległ się głos z megafonu.
- Uwaga, uwaga! Mamy tu ofertę nie do odrzucenia, dla wszystkich fanek MultiGamePlayGuya. W tym roku na IEMie organizujemy wyjątkowy konkurs. Trzeba się wykazać tylko odwagą, talentem oraz pomysłowością. - mówił, jakiś facet średniego wieku. Pewnie organizator.
Co on w ogóle mówi? Konkurs związany z Michałem? Nie wierzę, że On się na to zgodził. To nie w jego stylu. Mimo mojego oburzenia słuchałam dalej.
- Wziąć udział będzie mogła każda fanka Multiego. Jednak przyjmujemy tylko dwie kandydatki. Więcej niestety nie możemy, z powodu braku czasu. Do wygrania jest coś naprawdę wyjątkowego.
Tu wszyscy wstrzymali oddech. Facet mówił do nas z jakiegoś podestu, dlatego pomimo mojego wzrostu dokładnie go widziałam.
- Do wygrania jest nie co innego jak... Weekend z naszym Multim! - Krzyknął tak głośno, że aż zabolały mnie bębenki w uszach.
Nie mogłam w to uwierzyć. Weekend z Michałem? Przed oczami stanęło mi mnóstwo obrazów, jakby to wyglądało.. Natychmiast skarciłam się w duchu za to. Jestem przecież tak beznadziejna, że w życiu bym tego nie wygrała. Nie mam szans.
Natomiast organizator mówił dalej.
- Tak, tak wiem, że każda z was o tym marzy. Zadanie jest wyjątkowo trudne. Lecz zanim wam o nim powiem to zaprosimy tutaj, na naszą prowizoryczną scenę waszego idola. Multi, zrób nam ten zaszczyt i podejdź tutaj.
Wszystkie oczy zwróciły się w kierunku Michała. Wszedł na podest z głową zwieszoną w dół. Kiedy "dotarł na szczyt" podniósł głowę i uśmiechnął się. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć.
Naprawdę? Czy one naprawdę tego nie widzą? - myślałam. Przecież w jego oczach widać było wszystko, robił dobrą minę do złej gry. Patrzył na tłum uśmiechając się i machając od czasu do czasu. Widać przecież jak na dłoni, że go to przerasta. Czy naprawdę tylko ja to widzę? W tym momencie zrobiło mi się go szkoda.
- A więc, dziewczyny, waszym zadaniem będzie zaśpiewać piosenkę.- odezwał się organizator.
Krzyki nagle ucichły. A ja wręcz przeciwnie, zainteresowałam się jeszcze bardziej.
- Jednak nie może to być zwykła piosenka. To byłoby zbyt łatwe. Z racji, że podpisaliśmy kontrakt z Disneyem, musi to być piosenka od niego. Pewnie któreś z was mają jakieś rodzeństwo i oglądają Disney Channel, haha.- tu się zaśmiał. Jednak nam, tu na dole, nie było do śmiechu.
Czy on robi sobie jakieś jaja? Ja rozumiem, że dla kasy robi się wszystko, ale robić z IEMu imprezę dla dzieciaków? Ciekawe kto o zdrowych zmysłach zaśpiewa coś z kanału dla dzieci. Byłam wręcz oburzona, ale pomimo wszystko ta sprawa ciekawiła mnie coraz bardziej.
- No więc jak? Która ma ochotę powalczyć o weekend z Mulciakiem? - zapytał.
Hah, było to śmieszne. Przecież i tak nikt się nie zgło..
- Ja! Ja! Ja!
Wszystkie oczy zwróciły się w tamtym kierunku. Nie, to nie może być prawda. Dziewczyną, która ruszyła do sceny była ta prze najmilsza blondi.
- Przepuście supergwiazdę! Zróbcie przejście! - Szła zadowolona i dumna jak paw.
Spojrzałam na Michała. Jego mina wyrażała wszystko. Kiedy zobaczył blondi to mówiąc szczerze.. po prostu się załamał. Kiedy weszła na scenę, od razu się na niego rzuciła.
- Multi. Och, Multi nie masz pojęcia jak będzie nam ze sobą dobrze..
Nie mogłam tego słuchać, bla bla bla. Miałam ochotę strzelić jej w pysk. Michał był tak samo zdezorientowany jak wszyscy. Rzuciła się na niego jak na mięso. W końcu ochroniarze musieli ją odciągnąć. Organizator zrobił sztuczny uśmiech i znów zaczął mówić.
- Dobrze, więc mamy już jedną uczestniczkę.- tu spojrzał na blondi. - Zostało jedno miejsce, kto się zmierzy z naszą yyy...?
- Jestem Paulina, największa supergwiazda.. - organizator przerwał jej w pół zdania.
- Z Pauliną! Więc kto chętny?
O dziwo nikt się nie pchał. Każdy patrzył po sobie i nie było chętnych.
Jednak ludzie mają jeszcze olej w głowie. Kurde, ale nie mogę pozwolić by ona wygrała. Na samą myśl, że ta wytapetowana blondynka miałaby spędzić weekend z Michałem, aż mnie mdliło. Spojrzałam na niego. Spoglądał błagalnie na tłum. Widać, miał podobne odczucia co do naszej supernowej. Nie mogłam pozwolić, by Go to spotkało. Kiedy popatrzyłam w jego oczy zmiękły mi kolana. Muszę coś zrobić.
- Nikt nie jest chętny ? Dziewczyny nie psujcie całej zabawy.
Nadal cisza. " Sonia myśl, szybko ! " Mój ukochany głos wewnętrzny dawał się we znaki. Właściwie to mam szansę. Może w końcu te wydarzenie sprzed miesiąca na coś się przyda. Akurat mam pomysł jak to wygrać. Jednak.. Czy starczy mi odwagi?
- Naprawdę nikt nie chce powalczyć? W takim razie macie ostatnie pięć sekund. Pięć... Cztery...
Nie, nie dam rady.
- Trzy..
Michał, przepraszam.
- Dwa..
W tym momencie spojrzałam na Michała. Przez tą jedną sekundę, widząc ten ból w jego oczach, zaczęłam się zastanawiać.
- I...
Spojrzałam Mu prosto w oczy.
- Je..
Teraz.
- Stop! Ja się zgłaszam! - krzyknęłam.
Wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku. Wbiłam wzrok w ziemię.
Lekko podniosłam głowę i zerknęłam na Michała. Przyglądał mi się z zaciekawieniem i ku mojemu zdziwieniu z lekkim uśmiechem na twarzy.
Dziękuję za uwagę :) Podobało się ?
piątek, 20 marca 2015
Roz.1 Istna katastrofa.
-Sonia! Sonia! Sonia, gdzie jesteś?!
Z oddali słyszałam głos Iwony, ale co z tego skoro jestem uwięziona w tej gigantycznej kolejce. Chyba wypad na IEM nie był najlepszym pomysłem. Gdyby nie perspektywa, że mam zobaczyć Go na żywo, to już bym zawróciła i za nic nie wracała do tego buszu. Cała grupa ludzi rzuciła się na max. 1 metrową bramkę.
-Ku*wa debile nie pchajcie się! Do jasnej cholery tu są dzieci!
Takie słowa słychać było cały czas i wcale nie dziwię się tym ludziom, bo najchętniej sama przywaliłabym temu kto organizuje tą imprezę. Zaczynam powoli się tu dusić. Niestety oddychanie w takim gąszczu przy moim 1,60m. wzrostu nie jest takie łatwe. Na dodatek zgubiłam też w tłumie dziewczyny. Jak zwykle, ja musiałam być tak głupia, że oddzieliłam się od nich. Hela, Iwona i Sabina pewnie już dostały się do środka a ja nadal tu sterczę jak ostatnia idiotka. Do bramki zostały mi jakieś 5 metrów. Na całe szczęście, bo po tym co stało się miesiąc temu długo tu jeszcze nie wytrzymam. No dodatek ludzie tak mnie tu zmiażdżyli, że nie czuję już żadnej części mojego ciała. Nie ma co, kocham swoje życie.
- - - -
Po 30 min. w końcu jakiś ochroniarz zlitował się nade mną i wpuścił mnie do środka. Tego jak musiałam wyglądać po wejściu, nie skomentuję, ważne, że już weszłam. Wyciągnęłam komórkę, a tam aż 6 nieodebranych połączeń. Oczywiście od dziewczyn. Postanowiłam zadzwonić do pierwszej w kontaktach. Wypadło na Helę.
- Halo, Hela?
- Sonia! Nareszcie, weszłaś już ?
- Niby tak, ale czy jestem w jednym kawałku to tego ci nie powiem.
- Najważniejsze, że już jesteś w środku. Czekaj pod wejściem zaraz tam będziemy. - Powiedziała, po czym rozłączyła się.
Poczekałabym stojąc, ale wydarzenie sprzed miesiąca dawało się we znaki. Zobaczyłam schody, więc postanowiłam tam poczekać na dwie przyjaciółki i siostrę. Tak, trzeba wiedzieć, że Sabina to moja siostra bliźniaczka. Eh, nie polecam takiego rodzeństwa, poważnie. Siedziałam tak i rozmyślałam aż w końcu dziewczyny jakimś cudem mnie znalazły. Hela pierwsza rzuciła mi się na szyję.
- Jak dobrze, że już jesteś z nami! - krzyknęła, trzymając mnie w żelaznym uścisku.
- Też się cieszę, że przeżyłam haha.
- Widziałyśmy już prawie wszystkich, choć szybko z nami, bo jeszcze tam są. - wtrąciła Iwona.
- Widziałyście wszystkich? Aaaa... Jego też?
- Nie, właśnie twojego idolka kochanego nie widziałyśmy, spokojnie pewnie jeszcze się zjawi. - Sabina jak zawsze nosząca nadzieję.
Ja szczerze zaczynałam się dołować. Skoro dziewczyny Go nie widziały z całą resztą, to pewnie już nie przyjdzie. Dobrze wiem, jak nienawidzi tłumów. Po co ja w ogóle się łudziłam, że uda mi się Go zobaczyć. Z moim pechem w dodatku. Eh, naprawdę odechciało mi się tu siedzieć. Miałam wielką ochotę po prostu wyjść. Hela zauważyła moją minę.
- Sonia, spokojnie na pewno jeszcze przyjdzie. Nie mógłby opuścić takiej okazji.Naprawdę...
W tym momencie przerwałam jej, nie mogłam już tego słuchać.
- Nie, Hela! Zrozum, że Ja naprawdę nie mam siły na takie gadki, więc proszę zachowaj to dla siebie. Znam Go całkiem dobrze, lepiej niż wy i wiem jak to z nim jest. Błagam, dajcie spokój! - praktycznie opieprzyłam je za nic. Zrobiło mi się głupio. - Dobra dziewczyny, przepraszam. Nie miejcie mi tego za złe. Chodźmy poszukać waszych Youtuberów.
Chciały coś powiedzieć, ale nie dałam im dojść do słowa, tylko pociągnęłam je w kierunku największego tłumu. Wiadomo od razu, że tam będą właśnie oni.
Stałyśmy długo w kolejce. Każda spełniła swoje marzenie. Sabina spędziła swoją minutę z Jasiem, Iwona z Rezim, a Hela? Ona to uniwersalna, wszystkich lubi, więc też była zadowolona. Ja też nie mam co narzekać w końcu Jaś to fajny chłopak. Sama często go oglądam, więc też było mi miło. Jednak to nie to samo.
- Sonia, na pewno jeszcze gdzieś tu będzie zobaczysz..- Iwonka jak zawsze pocieszająca.
Przytuliłam ją tylko i objęte ruszyłyśmy w kierunku stoiska z jedzeniem. Nie doszłyśmy jednak do niego. Nagle, rozległ się okropny krzyk. Wszystkie możliwe nastolatki w tym budynku zaczęły krzyczeć. Nie wiedziałam o co chodzi. Iwona patrzyła sią na mnie nic nie rozumiejącym wzrokiem. Ja sama też byłam zdezorientowana.
- Chodźmy sprawdzić o co chodzi.- stwierdziłam w końcu.
Przeszłam kilka kroków. Stanęłam na palcach żeby mieć lepszy widok. I wtedy...
I wtedy zobaczyłam Jego.
Dziękuję za uwagę :) Komentarze z uwagami i opiniami, mile widziane.
Z oddali słyszałam głos Iwony, ale co z tego skoro jestem uwięziona w tej gigantycznej kolejce. Chyba wypad na IEM nie był najlepszym pomysłem. Gdyby nie perspektywa, że mam zobaczyć Go na żywo, to już bym zawróciła i za nic nie wracała do tego buszu. Cała grupa ludzi rzuciła się na max. 1 metrową bramkę.
-Ku*wa debile nie pchajcie się! Do jasnej cholery tu są dzieci!
Takie słowa słychać było cały czas i wcale nie dziwię się tym ludziom, bo najchętniej sama przywaliłabym temu kto organizuje tą imprezę. Zaczynam powoli się tu dusić. Niestety oddychanie w takim gąszczu przy moim 1,60m. wzrostu nie jest takie łatwe. Na dodatek zgubiłam też w tłumie dziewczyny. Jak zwykle, ja musiałam być tak głupia, że oddzieliłam się od nich. Hela, Iwona i Sabina pewnie już dostały się do środka a ja nadal tu sterczę jak ostatnia idiotka. Do bramki zostały mi jakieś 5 metrów. Na całe szczęście, bo po tym co stało się miesiąc temu długo tu jeszcze nie wytrzymam. No dodatek ludzie tak mnie tu zmiażdżyli, że nie czuję już żadnej części mojego ciała. Nie ma co, kocham swoje życie.
- - - -
Po 30 min. w końcu jakiś ochroniarz zlitował się nade mną i wpuścił mnie do środka. Tego jak musiałam wyglądać po wejściu, nie skomentuję, ważne, że już weszłam. Wyciągnęłam komórkę, a tam aż 6 nieodebranych połączeń. Oczywiście od dziewczyn. Postanowiłam zadzwonić do pierwszej w kontaktach. Wypadło na Helę.
- Halo, Hela?
- Sonia! Nareszcie, weszłaś już ?
- Niby tak, ale czy jestem w jednym kawałku to tego ci nie powiem.
- Najważniejsze, że już jesteś w środku. Czekaj pod wejściem zaraz tam będziemy. - Powiedziała, po czym rozłączyła się.
Poczekałabym stojąc, ale wydarzenie sprzed miesiąca dawało się we znaki. Zobaczyłam schody, więc postanowiłam tam poczekać na dwie przyjaciółki i siostrę. Tak, trzeba wiedzieć, że Sabina to moja siostra bliźniaczka. Eh, nie polecam takiego rodzeństwa, poważnie. Siedziałam tak i rozmyślałam aż w końcu dziewczyny jakimś cudem mnie znalazły. Hela pierwsza rzuciła mi się na szyję.
- Jak dobrze, że już jesteś z nami! - krzyknęła, trzymając mnie w żelaznym uścisku.
- Też się cieszę, że przeżyłam haha.
- Widziałyśmy już prawie wszystkich, choć szybko z nami, bo jeszcze tam są. - wtrąciła Iwona.
- Widziałyście wszystkich? Aaaa... Jego też?
- Nie, właśnie twojego idolka kochanego nie widziałyśmy, spokojnie pewnie jeszcze się zjawi. - Sabina jak zawsze nosząca nadzieję.
Ja szczerze zaczynałam się dołować. Skoro dziewczyny Go nie widziały z całą resztą, to pewnie już nie przyjdzie. Dobrze wiem, jak nienawidzi tłumów. Po co ja w ogóle się łudziłam, że uda mi się Go zobaczyć. Z moim pechem w dodatku. Eh, naprawdę odechciało mi się tu siedzieć. Miałam wielką ochotę po prostu wyjść. Hela zauważyła moją minę.
- Sonia, spokojnie na pewno jeszcze przyjdzie. Nie mógłby opuścić takiej okazji.Naprawdę...
W tym momencie przerwałam jej, nie mogłam już tego słuchać.
- Nie, Hela! Zrozum, że Ja naprawdę nie mam siły na takie gadki, więc proszę zachowaj to dla siebie. Znam Go całkiem dobrze, lepiej niż wy i wiem jak to z nim jest. Błagam, dajcie spokój! - praktycznie opieprzyłam je za nic. Zrobiło mi się głupio. - Dobra dziewczyny, przepraszam. Nie miejcie mi tego za złe. Chodźmy poszukać waszych Youtuberów.
Chciały coś powiedzieć, ale nie dałam im dojść do słowa, tylko pociągnęłam je w kierunku największego tłumu. Wiadomo od razu, że tam będą właśnie oni.
Stałyśmy długo w kolejce. Każda spełniła swoje marzenie. Sabina spędziła swoją minutę z Jasiem, Iwona z Rezim, a Hela? Ona to uniwersalna, wszystkich lubi, więc też była zadowolona. Ja też nie mam co narzekać w końcu Jaś to fajny chłopak. Sama często go oglądam, więc też było mi miło. Jednak to nie to samo.
- Sonia, na pewno jeszcze gdzieś tu będzie zobaczysz..- Iwonka jak zawsze pocieszająca.
Przytuliłam ją tylko i objęte ruszyłyśmy w kierunku stoiska z jedzeniem. Nie doszłyśmy jednak do niego. Nagle, rozległ się okropny krzyk. Wszystkie możliwe nastolatki w tym budynku zaczęły krzyczeć. Nie wiedziałam o co chodzi. Iwona patrzyła sią na mnie nic nie rozumiejącym wzrokiem. Ja sama też byłam zdezorientowana.
- Chodźmy sprawdzić o co chodzi.- stwierdziłam w końcu.
Przeszłam kilka kroków. Stanęłam na palcach żeby mieć lepszy widok. I wtedy...
I wtedy zobaczyłam Jego.
Dziękuję za uwagę :) Komentarze z uwagami i opiniami, mile widziane.
Subskrybuj:
Posty (Atom)