piątek, 20 marca 2015

Roz.1 Istna katastrofa.

-Sonia! Sonia! Sonia, gdzie jesteś?!
Z oddali słyszałam głos Iwony, ale co z tego skoro jestem uwięziona w tej gigantycznej kolejce. Chyba wypad na IEM nie był najlepszym pomysłem. Gdyby nie perspektywa, że mam zobaczyć Go na żywo, to już bym zawróciła i za nic nie wracała do tego buszu. Cała grupa ludzi rzuciła się na max. 1 metrową bramkę.
-Ku*wa debile nie pchajcie się! Do jasnej cholery tu są dzieci!
Takie słowa słychać było cały czas i wcale nie dziwię się tym ludziom, bo najchętniej sama przywaliłabym temu kto organizuje tą imprezę. Zaczynam powoli się tu dusić. Niestety oddychanie w takim gąszczu przy moim 1,60m. wzrostu nie jest takie łatwe. Na dodatek zgubiłam też w tłumie dziewczyny. Jak zwykle, ja musiałam być tak głupia, że oddzieliłam się od nich. Hela, Iwona i Sabina pewnie już dostały się do środka a ja nadal tu sterczę jak ostatnia idiotka. Do bramki zostały mi jakieś 5 metrów. Na całe szczęście, bo po tym co stało się miesiąc temu długo tu jeszcze nie wytrzymam. No dodatek ludzie tak mnie tu zmiażdżyli, że nie czuję już żadnej części mojego ciała. Nie ma co, kocham swoje życie.
- - - -
Po 30 min. w końcu jakiś ochroniarz zlitował się nade mną i wpuścił mnie do środka. Tego jak musiałam wyglądać po wejściu, nie skomentuję, ważne, że już weszłam. Wyciągnęłam komórkę, a tam aż 6 nieodebranych połączeń. Oczywiście od dziewczyn. Postanowiłam zadzwonić do pierwszej w kontaktach. Wypadło na Helę.
- Halo, Hela?
- Sonia! Nareszcie, weszłaś już ?
- Niby tak, ale czy jestem w jednym kawałku to tego ci nie powiem.
- Najważniejsze, że już jesteś w środku. Czekaj pod wejściem zaraz tam będziemy. - Powiedziała, po czym rozłączyła się.
Poczekałabym stojąc, ale wydarzenie sprzed miesiąca dawało się we znaki. Zobaczyłam schody, więc postanowiłam tam poczekać na dwie przyjaciółki i siostrę. Tak, trzeba wiedzieć, że Sabina to moja siostra bliźniaczka. Eh, nie polecam takiego rodzeństwa, poważnie. Siedziałam tak i rozmyślałam aż w końcu dziewczyny jakimś cudem mnie znalazły. Hela pierwsza rzuciła mi się na szyję.
- Jak dobrze, że już jesteś z nami! - krzyknęła, trzymając mnie w żelaznym uścisku.
- Też się cieszę, że przeżyłam haha.
- Widziałyśmy już prawie wszystkich, choć szybko z nami, bo jeszcze tam są. - wtrąciła Iwona.
- Widziałyście wszystkich? Aaaa... Jego też?
- Nie, właśnie twojego idolka kochanego nie widziałyśmy, spokojnie pewnie jeszcze się zjawi. - Sabina jak zawsze nosząca nadzieję.
Ja szczerze zaczynałam się dołować. Skoro dziewczyny Go nie widziały z całą resztą, to pewnie już nie przyjdzie. Dobrze wiem, jak nienawidzi tłumów. Po co ja w ogóle się łudziłam, że uda mi się Go zobaczyć. Z moim pechem w dodatku. Eh, naprawdę odechciało mi się tu siedzieć. Miałam wielką ochotę po prostu wyjść. Hela zauważyła moją minę.
- Sonia, spokojnie na pewno jeszcze przyjdzie. Nie mógłby opuścić takiej okazji.Naprawdę...
W tym momencie przerwałam jej, nie mogłam już tego słuchać.
- Nie, Hela! Zrozum, że Ja naprawdę nie mam siły na takie gadki, więc proszę zachowaj to dla siebie. Znam Go całkiem dobrze, lepiej niż wy i wiem jak to z nim jest. Błagam, dajcie spokój! - praktycznie opieprzyłam je za nic. Zrobiło mi się głupio. - Dobra dziewczyny, przepraszam. Nie miejcie mi tego za złe. Chodźmy poszukać waszych Youtuberów.
Chciały coś powiedzieć, ale nie dałam im dojść do słowa, tylko pociągnęłam je w kierunku największego tłumu. Wiadomo od razu, że tam będą właśnie oni.
Stałyśmy długo w kolejce. Każda spełniła swoje marzenie. Sabina spędziła swoją minutę z Jasiem, Iwona z Rezim, a Hela? Ona to uniwersalna, wszystkich lubi, więc też była zadowolona. Ja też nie mam co narzekać w końcu Jaś to fajny chłopak. Sama często go oglądam, więc też było mi miło. Jednak to nie to samo.
- Sonia, na pewno jeszcze gdzieś tu będzie zobaczysz..- Iwonka jak zawsze pocieszająca.
Przytuliłam ją tylko i objęte ruszyłyśmy w kierunku stoiska z jedzeniem. Nie doszłyśmy jednak do niego. Nagle, rozległ się okropny krzyk. Wszystkie możliwe nastolatki w tym budynku zaczęły krzyczeć. Nie wiedziałam o co chodzi. Iwona patrzyła sią na mnie nic nie rozumiejącym wzrokiem. Ja sama też byłam zdezorientowana.
- Chodźmy sprawdzić o co chodzi.- stwierdziłam w końcu.
Przeszłam kilka kroków. Stanęłam na palcach żeby mieć lepszy widok. I wtedy...
I wtedy zobaczyłam Jego.


Dziękuję za uwagę :) Komentarze z uwagami i opiniami, mile widziane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz