sobota, 21 marca 2015

Roz.2 Nie wierzę..

Nie no, chyba mam zwidy.
- Iwona.. Uszczypnij mnie, bo mam halucynacje.
- Co się stało? Przesuń się, nic nie widzę.
W tym momencie oczy wyszły jej z orbit. Już wiedziałam, że to dzieje się naprawdę. Kilka metrów dalej stoi właśnie On. Żeby się upewnić, wychyliłam jeszcze raz głowę. Nie było wątpliwości. Ta sama idealnie ułożona grzywka, ten sam uśmiech, ta sama postura. Kawałek przede mną stał mój internetowy przyjaciel.
- Iwona, powiedz dziewczynom, że zaraz przyjdę.
Nie czekając na odpowiedź ruszyłam przez tłum. Szłam jak na zabicie. Muszę się do niego dostać. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
Naokoło mnie stało mnóstwo dziewczyn, ale też i chłopaków. Każdy krzyczał.
- Multi! Multi! Podpisz mi się! Zrób sobie ze mną fotę!
Powoli miałam ich dość. Przecież on ma imię. Przepychałam się z całych sił, ale mój organizm powoli tego nie wytrzymywał. Wszystko przez te cholerne wydarzenie miesiąc temu. Pomimo tego, że brakowało mi już tlenu, parłam dalej do przodu. "Dasz radę, musisz". Powtarzał sobie mój głos wewnętrzny. Ludzie pchali się jak idioci. Byle tylko dostać się bliżej. Kiedy już prawie byłam przy nim, drogę zastawiła mi jakaś dziewczyna.
- Eee.. Sorry, ale nie widzisz, że ja tu byłam pierwsza? - spytałam. Byłam już na serio wściekła.
Na to blondynka odpowiedziała mi.
- Haha, gówno mnie to obchodzi. Jakaś mała idiotka nie będzie mi zawracać głowy. To ja tu jestem supergwiazdą i to ja dostanę się teraz do mojego przyszłego chłopaka. - Mówiąc to uśmiechała się do mnie jakby nigdy nic.
Nie mogłam w to uwierzyć. Chyba mi się to śni. Co ona powiedziała?
- Widać, że z ciebie namolna fanka. Blondynki widać tak mają.
Nie mogłam się powstrzymać. Choć wiem, że teraz będę miała przerąbane, jej mina była tego warta. To, że wygląda jak supermodelka z katalogu, nie daje jej uprawnień do takiego traktowania innych. Już miała mi się odszczekać, kiedy rozległ się głos z megafonu.
- Uwaga, uwaga! Mamy tu ofertę nie do odrzucenia, dla wszystkich fanek MultiGamePlayGuya. W tym roku na IEMie organizujemy wyjątkowy konkurs. Trzeba się wykazać tylko odwagą, talentem oraz pomysłowością. - mówił, jakiś facet średniego wieku. Pewnie organizator.
Co on w ogóle mówi? Konkurs związany z Michałem? Nie wierzę, że On się na to zgodził. To nie w jego stylu. Mimo mojego oburzenia słuchałam dalej.
- Wziąć udział będzie mogła każda fanka Multiego. Jednak przyjmujemy tylko dwie kandydatki. Więcej niestety nie możemy, z powodu braku czasu. Do wygrania jest coś naprawdę wyjątkowego.
Tu wszyscy wstrzymali oddech. Facet mówił do nas z jakiegoś podestu, dlatego pomimo mojego wzrostu dokładnie go widziałam.
- Do wygrania jest nie co innego jak... Weekend z naszym Multim! - Krzyknął tak głośno, że aż zabolały mnie bębenki w uszach.
Nie mogłam w to uwierzyć. Weekend z Michałem? Przed oczami stanęło mi mnóstwo obrazów, jakby to wyglądało.. Natychmiast skarciłam się w duchu za to. Jestem przecież tak beznadziejna, że w życiu bym tego nie wygrała. Nie mam szans.
Natomiast organizator mówił dalej.
- Tak, tak wiem, że każda z was o tym marzy. Zadanie jest wyjątkowo trudne. Lecz zanim wam o nim powiem to zaprosimy tutaj, na naszą prowizoryczną scenę waszego idola. Multi, zrób nam ten zaszczyt i podejdź tutaj.
Wszystkie oczy zwróciły się w kierunku Michała. Wszedł na podest z głową zwieszoną w dół. Kiedy "dotarł na szczyt" podniósł głowę i uśmiechnął się. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć.
Naprawdę? Czy one naprawdę tego nie widzą? - myślałam. Przecież w jego oczach widać było wszystko, robił dobrą minę do złej gry. Patrzył na tłum uśmiechając się i machając od czasu do czasu. Widać przecież jak na dłoni, że go to przerasta. Czy naprawdę tylko ja to widzę? W tym momencie zrobiło mi się go szkoda.
- A więc, dziewczyny, waszym zadaniem będzie zaśpiewać piosenkę.- odezwał się organizator.
Krzyki nagle ucichły. A ja wręcz przeciwnie, zainteresowałam się jeszcze bardziej.
- Jednak nie może to być zwykła piosenka. To byłoby zbyt łatwe. Z racji, że podpisaliśmy kontrakt z Disneyem, musi to być piosenka od niego. Pewnie któreś z was mają jakieś rodzeństwo i oglądają Disney Channel, haha.- tu się zaśmiał. Jednak nam, tu na dole, nie było do śmiechu.
Czy on robi sobie jakieś jaja? Ja rozumiem, że dla kasy robi się wszystko, ale robić z IEMu imprezę dla dzieciaków? Ciekawe kto o zdrowych zmysłach zaśpiewa coś z kanału dla dzieci. Byłam wręcz oburzona, ale pomimo wszystko ta sprawa ciekawiła mnie coraz bardziej.
- No więc jak? Która ma ochotę powalczyć o weekend z Mulciakiem? - zapytał.
Hah, było to śmieszne. Przecież i tak nikt się nie zgło..
- Ja! Ja! Ja!
Wszystkie oczy zwróciły się w tamtym kierunku. Nie, to nie może być prawda. Dziewczyną, która ruszyła do sceny była ta prze najmilsza blondi.
- Przepuście supergwiazdę! Zróbcie przejście! - Szła zadowolona i dumna jak paw.
Spojrzałam na Michała. Jego mina wyrażała wszystko. Kiedy zobaczył blondi to mówiąc szczerze.. po prostu się załamał. Kiedy weszła na scenę, od razu się na niego rzuciła.
- Multi. Och, Multi nie masz pojęcia jak będzie nam ze sobą dobrze..
Nie mogłam tego słuchać, bla bla bla. Miałam ochotę strzelić jej w pysk. Michał był tak samo zdezorientowany jak wszyscy. Rzuciła się na niego jak na mięso. W końcu ochroniarze musieli ją odciągnąć. Organizator zrobił sztuczny uśmiech i znów zaczął mówić.
- Dobrze, więc mamy już jedną uczestniczkę.- tu spojrzał na blondi. - Zostało jedno miejsce, kto się zmierzy z naszą yyy...?
- Jestem Paulina, największa supergwiazda.. - organizator przerwał jej w pół zdania.
- Z Pauliną! Więc kto chętny?
O dziwo nikt się nie pchał. Każdy patrzył po sobie i nie było chętnych.
Jednak ludzie mają jeszcze olej w głowie. Kurde, ale nie mogę pozwolić by ona wygrała. Na samą myśl, że ta wytapetowana blondynka miałaby spędzić weekend z Michałem, aż mnie mdliło. Spojrzałam na niego. Spoglądał błagalnie na tłum. Widać, miał podobne odczucia co do naszej supernowej. Nie mogłam pozwolić, by Go to spotkało. Kiedy popatrzyłam w jego oczy zmiękły mi kolana. Muszę coś zrobić.
- Nikt nie jest chętny ? Dziewczyny nie psujcie całej zabawy.
Nadal cisza. " Sonia myśl, szybko ! " Mój ukochany głos wewnętrzny dawał się we znaki. Właściwie to mam szansę. Może w końcu te wydarzenie sprzed miesiąca na coś się przyda. Akurat mam pomysł jak to wygrać. Jednak.. Czy starczy mi odwagi?
- Naprawdę nikt nie chce powalczyć? W takim razie macie ostatnie pięć sekund. Pięć... Cztery...
Nie, nie dam rady.
- Trzy..
Michał, przepraszam.
- Dwa..
W tym momencie spojrzałam na Michała. Przez tą jedną sekundę, widząc ten ból w jego oczach, zaczęłam się zastanawiać.
- I...
Spojrzałam Mu prosto w oczy.
- Je..
Teraz.
- Stop! Ja się zgłaszam! - krzyknęłam.
Wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku. Wbiłam wzrok w ziemię.
Lekko podniosłam głowę i zerknęłam na Michała. Przyglądał mi się z zaciekawieniem i ku mojemu zdziwieniu z lekkim uśmiechem na twarzy.



Dziękuję za uwagę :) Podobało się ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz