poniedziałek, 23 marca 2015

Roz.3 Było warto?

 Stałam tak i przez jedną krótką chwilę, kiedy patrzyłam Michałowi w oczy, byłam pewna swojej decyzji. Jednak zaraz po chwili jej pożałowałam. Podniosłam głowę i co zobaczyłam? Wszystkie pary oczu były wpatrzone w jeden obiekt. We mnie.
- Ohoho zdążyłaś w ostatniej chwili kochanieńka, podejdź tu do nas! - oznajmił organizator.
"No już lecę" pomyślałam. Nogi miałam jak z waty. Nie znoszę być w centrum uwagi. Szczególnie w takiej durnej sprawie. Michał, jeśli przez Ciebie zrobię z siebie kompletnego błazna to przysięgam, że tego pożałujesz.
- Chyba nam dziewczynka się zawstydziła? Haha. - odezwała się supernowa.
Ta to ma tupet. Zaczęła się budzić we mnie wola walki. Spojrzałam na Michała. Cały czas się mi przyglądał. Teraz to nagle ma odwagę? Dobra, trzeba się ruszyć. "Dawaj, Sonia"-dodawałam sobie odwagi. Powoli, jeden krok, drugi, trzeci, czwarty itd. Powoli zaczęłam zbliżać się do podestu. Jakoś w połowie drogi spojrzałam blondi prosto w oczy. To co zobaczyłam dało mi solidnego kopa do walki. Supergwiazda miała w oczach strach. Choć starała się go ukryć to ja wszystko widziałam. Poczuła się niepewnie i to przeze mnie. "Małą idiotkę" jak to mnie nazwała.
- Prosimy o brawa dla naszej drugiej zawodniczki! - odezwał się facet po raz kolejny. W sumie to nawet lepiej, ponieważ miałam po dziurki w nosie tej ciszy.
Rozległy się brawa, a ja będąc na tej małej scenie, rozejrzałam się po tłumie. Niektórzy nadal byli zdezorientowani całą sytuacją. Odszukałam wzrokiem dziewczyny. Patrzyły na mnie osłupiałe i klaskały razem z resztą. Nie dziwię im się. W końcu totalnie je zaskoczyłam. Nikt nie wie, że w ogóle coś potrafię. W szczególności, że prawdopodobnie potrafię całkiem nieźle śpiewać. Mam przynajmniej taką nadzieję, że nieźle inaczej mogę się pożegnać z wychodzeniem z domu. Wszystko dzięki wydarzeniu sprzed miesiąca. Po śpiączce wszystko się zmieniło.
- A więc skoro mamy nasze dwie Panny, to teraz czas na naradę. Dziewczyny macie godzinę, żeby się przygotować. Punktualnie o 16:00 macie być w tamtym pomieszczeniu.- tu pokazał drzwi z napisem "Wejście dla Vip". - Jednak najpierw dowiemy się jak nasza druga uczestniczka ma na imię.
Na sali znów zrobiło się cicho.
- Jestem Sonia.- przedstawiając się poczułam na sobie wzrok Michała.
Kurczę nie potrafię go rozgryźć. Praktycznie cały czas przygląda mi się tak, że nic z tego nie rozumiem. Nie potrafię, wyczytać jego uczuć. Cholernie mi to przeszkadza, ponieważ zazwyczaj jest to dla mnie normalne. Nasze oczy spotkały się. Uśmiechnęłam się do niego, a on tak się na mnie spojrzał, że po raz kolejny zmiękły mi kolana. Jak ja bym miała wytrzymać z nim cały weekend?
- Dobrze dziewczyny, więc spotykamy się za godzinę. Teraz możecie się przywitać z Multim.
Nadszedł ten moment, kiedy mam do niego podejść. Chyba zaraz zapadnę się pod ziemię.
Michał, odwrócił się w moją stronę i ruszył w moim kierunku. Zalała mnie fala ciepła. To naprawdę ma się stać? Zbliżał się z tym swoim uśmiechem i głową spuszczoną lekko w dół. Był już tak blisko, że aż nie mogłam w to uwierzyć. Już, miał otworzyć usta i coś powiedzieć, kiedy nagle coś, a raczej ktoś rzucił się na niego od tyłu.
Eh, wiadomo kto. Nasza supernowa we własnej osobie.
- Multi! Multi! Cześć, jestem Paulina i to ze mną spędzisz ten najcudowniejszy weekend w naszym życiu!-zaczęła krzyczeć jak opętana.
Michał był tak zaskoczony, że prawie się przewrócił. Przecież ona praktycznie na nim wisiała. Postanowiłam ulotnić się z tego cholernego zamieszania. Byleby być jak najdalej od tej idiotki. Odwróciłam się na pięcie i zeszłam z podestu. Idąc do dziewczyn odwróciłam się tylko raz. Patrzył na mnie wzrokiem jak zbity pies. Wtedy pierwszy raz usłyszałam jego głos.
- Cześć Paulina, miło cię poznać..eee mogłabyś mnie puścić? Udusisz mnie za chwilę.- spojrzał na mnie i bezgłośnie powiedział mi "przepraszam". Uśmiechnęłam się i poszłam do dziewczyn.
Stały i patrzyły się na mnie jak na wariatkę, słowo daję.
- Sonia! Co ty wyprawiasz?
- Powaliło cię?!
- W co ty się wpakowałaś?!
Każda miała coś do powiedzenia. Eh, nawet mnie nie słyszały. Trudno im się dziwić, zawsze śpiewałam okropnie. Wszystko jednak się zmieniło, tylko nigdy nie wiedziałam jak mam im to powiedzieć.
- Dziewczyny zaufajcie mi. To moja sprawa. Najwyżej nie wyjdę z domu przez rok, ale dajcie mi szansę. - nie umiałam powiedzieć nic więcej.
Po 15 min. dały za wygraną.
- Dobra Sonia, to mów. Co masz zamiar zrobić ? - spytała Hela.
- Jak to co? Wyjść i zaśpiewać. Chyba takie moje zadanie czyż nie? - byłam już cała zdenerwowana od tego wszystkiego.
- No tak, ale co ? Jaką piosenkę chcesz zaśpiewać?- wtrąciła Iwona.
- Jaką? To mam już obmyślone. Gorzej z tym jak mam wyjść na scenę i cokolwiek z siebie wykrztusić.
----------
15:55.
---------
Zostało dokładnie 5 min. Zaraz zemdleje z tego wszystkiego. Razem z dziewczynami skierowałyśmy się do wyznaczonego miejsca. Wpuścił nas ochroniarz, który raczej na miłego nie wyglądał.
To co zobaczyłyśmy w środku było nie do opisania. Mnóstwo Youtuberów. Całe MNÓSTWO. Rozmawiali, śmiali się, wygłupiali. Jako pierwszy podszedł do nas Jaś.
- Cześć dziewczyny! Ty pewnie jesteś Sonia? - tu wskazał na mnie.
Pokiwałam mu głową.
- Choć ciężko cię poznać, bo chyba masz ze sobą siostrę bliźniaczkę - mówił cały czas uśmiechnięty. -Ty chyba jesteś Sabina? O ile dobrze pamiętam ?
- Tak to ja, fajnie, że pamiętasz. - Moja siostra zrobiła się czerwona jak burak.
Przedstawiłam Jaśkowi Iwonę i Helę po czym ruszyliśmy dalej.
- Zaraz powinien tu być Michał. Właściwie to nie wiem, gdzie on się podziewa, bardzo chciał cię poznać. - mówił Janek.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Mnie?
W tym momencie wszedł Michał. Zostały 2 minuty do rozpoczęcia.
- O znalazła się nasza zguba! - Jasiek cieszył się jakby nie widział Go co najmniej dwa lata.
Michał podszedł. Cały czas uśmiechał się do mnie. Nie wiedziałam co mam z sobą zrobić.
- Cześć, jestem Michał.- Powiedział tym swoim zagadkowym głosem.
- Cześć. - tylko tyle udało mi się wykrztusić.
Musiałam wyglądać śmiesznie, bo cały czas miałam banana na twarzy. Kiedy w końcu miałam dodać coś jeszcze, zawołali Michała na scenę. Zdążył tylko odwrócić się i powiedzieć mi:
- Powodzenia !
Po czym wszedł na scenę. W jego oczach, jednak nie widziałam już tej radości. Znów bał się takiej ilości ludzi. Nie miałam nawet czasu skupić myśli, kiedy na scenę zawołali supergwiazdę.
Wszystko działo się tak szybko. Cały czas miałam przed oczami Michała. Muszę to zrobić dla niego.
Jeśli się nie uda to przynajmniej miałam jego uśmiech w pamięci. Czy ten uśmiech był tego wart?
Rozbrzmiały pierwsze nuty piosenki supernowej...

Dziękuję <3 Chciałam podkreślić, że całe opowiadanie jest czysto wymyślone przeze mnie :)
Przepraszam, że rozdział tak późno. Mam nadzieję, że choć trochę się podoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz